TERESA KĘPOWICZ. Malarstwo

lipiec – sierpień 2001 r.

Urodziła się, mieszka i pracuje w Karpaczu.
W latach 1979 – 84 studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Dyplom z wyróżnieniem uzyskała w 1984r. na Wydziale Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego w pracowni doc. Wilhelma Semaniszyna.
Malarstwo studiowała w pracowni doc. Mariana Wołczuka.
Zajmuje się głównie malarstwem sztalugowym.
Prace w zbiorach prywatnych w Polsce oraz w Belgii, Niemczech, Szwajcarii i USA
Laureatka I nagrody w konkursie z okazji 150 – lecia Kościółka Wang w Karpaczu w 1994r.

Gorąca samotność

Karpacz jest starym, liczącym blisko dwieście lat kurortem leżącym u podnóża Śnieżki i choć jego historia sięga XV wieku, w każdym stuleciu inaczej próbował zaskakiwać swoich gości i mieszkańców. Zawsze przyjazny dla swoich przybyszów, otwarty był na ludzi, którzy w otaczającym krajobrazie potrafili dostrzec walory niespotykane gdzie indziej. Cenił swoich mieszkańców nie mniej niż tych, których gościł. Bo czymże byłoby niewielkie górskie miasteczko bez skarbów, które i w dzień niepogodny, pochmurny
i w pluchę świecą światłem swoim, nie odbitym od słońca czy chmury. Takim skarbem dla Karpacza jest pewnością Henryk Tomaszewski, twórca słynnego w kraju i za granicą Teatru Pantomimy, choreograf, aktor, nauczyciel, przy tym doskonały scenograf, dramaturg, wielki autorytet dla młodych ludzi teatru, licznie osiadających w ostatnim ćwierćwieczu
w Karkonoszach. Przyjaciel Tadeusza Różewicza, poety i dramatopisarza, który poprzez niego karkonoskiego bakcyla połknął i w Sudetach, jak mawia się tu i ówdzie zakochał. Karpacz to także miejsce, gdzie żyją, mieszkają i tworzą artyści sztuk plastycznych: malarze, fotografowie, graficy. Najważniejszą i chyba najciekawszą z postaci tego artystycznego świata jest mieszkająca w Karpaczu od urodzenia artystka, której imię brzmi; Teresa Kępowicz.
W obrazach tej artystki ponadczasowy wymiar przyrody splata się z obserwacją jej cech szczególnych: nastroju, kolorytu, aury bijącej z konkretnego miejsca, kształtu, zjawiska. Do takich przedstawień należą niewątpliwie “Pomnik przyrody”, “U źródeł” czy “Zatrzymaj się wędrowcze”. Malarka przemierza górskie ustronia w poszukiwaniu pięknych widoków kojących jej duszę, pozwalających jej zapomnieć o teraźniejszości, o kruchości relacji, które miały być substytutem wiecznego szczęścia. Zachwyt nad urokiem Natury zdaje się oddalać strach przed skończonością istnienia. Wtapiając się w przeżywanie piękna niewzruszonego, dostrzega w tym szansę przetrwania tego, co oznacza subtelność ludzkiej wrażliwości piękno widzenia, piękno duszy. W udzielonym mi w sierpniu 2000 roku wywiadzie przyznała:
“Zauważyłam, że od pewnego czasu sama rejestracja form, pomysłów, kształtów mi nie wystarcza. Zaczęłam rejestrować uczucia, doznania wewnętrzne, przeżycia.” Góry są dla niej źródłem inspiracji, natchnień, spotkań z samą sobą miejscem rodzenia się refleksji metafizycznych i odreagowania stresów dnia codziennego. Są także źródłem siły, miejscem skąd czerpie energię wówczas, gdy jej najbardziej brakuje.
Indywidualna interpretacja zaobserwowanego widoku polega w jej twórczości głównie na poszukiwaniu w nim sposobu na oddanie osobistych przeżyć i emocji. Pejzażowi nadaje artystka aurę zjawiskowości, właściwości zbliżonej do Objawienia, spotkania się z tajemnicą Stworzenia, z dziełem Stwórcy. Dlatego motyw góry daje się u niej zaobserwować jako substytut stwórcy – góry na obrazach Teresy przyjmują jego cechy, moc, potęgę.
Nostalgiczny klimat niektórych kompozycji ujmuje prywatnością, jak w wystawianej w ramach wystawy “Wokół wielkiej góry” (BWA Jelenia Góra 2000) “Mgła zapomnienia” czy “Brzuchu ziemi” Jest w nich wiele smutku, ale i spokój odnaleziony w ulubionym miejscu. Karkonosze zaskakują każdego, kto choć raz się z nimi zetknął, zaskakują i urzekają różnorodnością klimatów, zmiennością barw i nastrojów jakie można napotkać w bliskiej odległości czasu i przestrzeni. Wywołują przez to niespotykaną gdzie indziej gamę odczuć
i doznań. Jakich? Na to może odpowiedzieć każdy sam osobiście, jeśli tylko się Karkonoszami “zaraził”.
Płynna obecność teraźniejszości zobiektywizowane pomijanie szczegółów zbliża nastrój wielu obrazów Teresy Kępowicz do snu. Oniryczność i poetycki klimat jest cechą wielu utworów tej utalentowanej artystki.
Każde spotkanie czegoś wyjątkowego w przyrodzie jest dla malarki motywem do powstania nowej kompozycji. Pamięć przechwytuje widoki rzeczy, zatrzymuje je w kadrze, wyjątkowość spojrzenia i doskonały warsztat malarski dopełnia reszty. Powstaje wizja tajemnicza, otwarta na spotkanie z wędrującym po powierzchni płótna okiem “wędrowca” – widza. W miarę obserwacji jej obrazy wciągają nas coraz głębiej i głębiej kusząc nowymi szczegółami, topią nas niejako w sobie, gubią w zakamarkach przestrzeni, meandrach wód, zagłębieniach skał. Sceny często oplatają mgły albo unoszące się w powietrzu masy obłoków. Wydaje się, że tym, co wyróżnia obrazy Teresy Kępowicz od wielu innych pejzażystów karkonoskich jest trudna do określenia aura nadzjawiskowości. Jakby świat miał się za chwilę skończyć, albo rozpaść jak iluzoryczna bańka mydlana. To napięcie tonizowane jest przez artystkę ujednoliconą strukturą obrazów, użyciem przyjemnej, ciepłej, monochromatycznej gamy złota, ugrów, przełamanej gdzieniegdzie ostrymi błękitami. Tylko przez materialność płótna i niewielkie ich rozmiary wizje Kępowiczowej są bardziej realnymi od snów. Ale wizjonerski sposób malowania Natury skłania widza, by pomyśleć o tym, że sztuka też może być iluzją, niekończącym się snem.
W utworach o zbliżonej aurze (“Pozdrowienia z Borowic”, “U żródeł”, “W stronę wieczności”) widoki górskie opromienia jakieś boskie światło, które czyni jej obrazy – obrazami mocy. “W stronę wieczności” to jeden z moich ulubionych, chyba też jeden z najpiękniejszych pejzaży metafizycznych jakie widziałam. Mikro i makrokosmos spotyka się w nim na jednym metrze kwadratowym płótna, ale gdy dłużej zaczynamy wpatrywać się
w obraz – zapisana na nim struktura zdaje się rozszerzać i rozszerzać w nieskończoność, jak gdyby obraz nie miał fizykalnych granic. Wirująca dynamika namalowanej ziemi pokrytej gdzieniegdzie śniegiem posiada ukrytą w sobie moc czarowania.
Dla Teresy Kępowicz Karkonosze są przedmiotem adoracji, miejscem mistycznych uniesień przyczyną i powodem nie tylko wielu obrazów ale i snów. “Sen o moich górach” to obraz przedstawiający unoszącą się w powietrzu skałę zamienioną w gotyckie organy. Niemal słychać wagnerowskie dźwięki unoszące się w powietrzu. Ten i inne obrazy takie jak
“W Śnieżnych Kotłach” i “Droga na Wielki Szyszak” czy “Idź” należą do obrazów sytuujących się w nurcie new ageowskiego symbolizmu. Wbudowane w pejzaż fragmenty symbolicznej architektury – wrota gotyckiej świątyni, ołtarze – lustra, odbijające promienie słońca – wprowadzają nastrój patetyczny i tajemniczy. Epicki charakter tych kompozycji odwołania do romantycznego wątku kultu sił Natury, gotycki charakter elementów, kamienne schody, symbolizujące długą drogę dochodzenia do prawdy i oświecenia łączą jej twórczość
z XIX wieczną tradycją malarstwa niemieckiego, obecną we wspomnieniach, mitach o sławie i najbardziej “złotych latach” karkonoskiego malarstwa. Urodzona w Karpaczu Teresa Kępowicz staje się choćby przez sam fakt tworzenia w tym miejscu w zgodzie z otaczającym ją światem naturalnym, przedłużeniem tych chlubnych tradycji, choć w jej żyłach niewiele jest krwi niemieckiej a może nie ma jej nawet wcale. Zauroczenie górami przytrafia się zwykle przybyszom, tęskniącym za oderwaniem się od motłochu, uciążliwego życia
w przeludnionych, hałaśliwych miastach. Wiedzeni pięknem Natury, obietnicą spokoju, szukają schronienia pomiędzy wzgórzami, z którego roztacza się budujący serca widok.
W tym wypadku mamy do czynienia z artystką urodzoną na tej ziemi, która poza pobytem na studiach, które odbywała we Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych nie oddalała się z tego miejsca, wierna swojej małej ojczyźnie.

W sztuce artystka szuka pojednania ze światem niewzruszonym, potężnym, wiecznym. “Śnieżne Kotły”, jeden z obrazów z rozpoczętego w ubiegłym roku cyklu “Droga” uderzają monumentalizmem, rozmachem, mocą. Podobną siłę posiadają obrazy “U źródeł” i “Ostatnie zaćmienie”. W tym ostatnim, gdzie akcent dramaturgiczny przesunięty został z ziemi na niebo artystka utrwaliła obserwowane z uwagą zaćmienie słońca. Sudety jawią się na tych obrazach jako góry wysokie, groźne, niedosiężne, pełne urwisk i kanionów. O wiele łagodniejszy nastrój posiada kompozycja zatytułowana “Zatrzymaj się wędrowcze”. Oddalone na ostatni plan pasmo górskie widoczne jest poprzez gęste, obficie kwitnące trawy górskiej łąki. Nie są to już groźne turnie jakie pamiętamy z obrazu “Śnieżne Kotły”. Sprowadzone do pięknej, “pocztówkowej” panoramy obramiającej horyzont oswajają potencjalnego przybysza z ich obecnością. Tam nawet samotność ma temperaturę gorącego lata a w przelatujących nad głową chmurach – gdy się tylko cierpliwie poczeka dostrzec można wszystko, o czym się marzy; kochającą się parę, siedzącą w półobjęciu na oparciu starego fotela, otwierające się “drzwi do nieba”, morza, zatoki i strzelające w górę gejzery, słowem wszystko, czego pragniemy, o czym marzymy i co przecież gdzieś … musi istnieć. Dlaczego właśnie nie tam?
Jolanta Ciesielska
Łódź, luty 2001

Ważniejsze wystawy indywidualne:

1992

– BWA w Jeleniej Górze

1993

– Galeria Sztuki Współczesnej w Polkowicach

1994

– Galeria pod Atlantami w Wałbrzychu

1994 i 97

Galeria “Promocje” w Jeleniej Górze

1994

– Galeria Bolesławieckiego Ośrodka Kultury w Bolesławcu
2000

– Galeria “Warno” w Kappel (Szwajcaria)

Ważniejsze wystawy zbiorowe:

1984

– “Dyplom 84” – Ogólnopolska wystawa najlepszych dyplomów roku – Muzeum Architektury, Wrocław

1988

– “Interart” – Poznań

1991, 1997

– “Bielska Jesień”, BWA Bielsko – Biała

1999 – 2000

– Wspaniały krajobraz. Artyści i kolonie artystyczne w XX wieku, Jelenia Góra – Wrocław – Berlin – Ratingen – Hösel

2000

– “Janus – pro figura” – 5. Bautzener Herbstsalon – Bautzen

– “Zu neuen Ufern” – Kunstpreis des Kulturforums Dreiländereck – Zinzendorf – Kunstbahnhof Herrnhut (Niemcy)

2000 – 2001

– Wystawa artystów Euroregionu “Nysa” – Muzeum Regionalne, Jawor

– “Wokół wielkiej góry” – Jelenia Góra, Herrnhut (Niemcy), Vrchlabí (Czechy)

Udział w zbiorowych wystawach artystów Kotliny Jeleniogórskiej w Aachen, Landau, Lipsku, Dreźnie (Niemcy) i Homel (b. ZSRR).