All posts by Galeria BWA

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / IKEA. Powrót do KLÅSYKI. Część 2.

Druga i ostatnia część podróży po produktach IKEA, które prawie każdy z nas zna lub posiada w swoim domu. Dziś też okrzyknięte mianem klasyków. Zanim jednak przejdziemy do nich, stworzyliśmy dla Was zbiór ciekawostek powiązanych z tematem, o których być może nie mieliście pojęcia.

Czy wiesz, że?

*w naszym mieście jest firma, która od 40 lat współpracuje z IKEA?

ZORKA jest dziś czołowym polskim producentem i dostawcą mebli dla szwedzkiej marki, które za pośrednictwem sieci IKEA są dostarczane do blisko 50 krajów na całym świecie!

*ponad 4 tysiące produktów – czyli prawie połowa całego asortymentu szwedzkiej marki – wytwarzanych jest w Polsce?

Nasz kraj jest drugim co do wielkości dostawcą produktów dla IKEA na świecie!

*Ingvar Kamprad, założyciel Ikea po raz pierwszy do Polski przyjechał w 1961 roku, a już drugiego dnia swojej wizyty w Zakładzie Mebli Giętych w Radomsku złożył pierwsze zamówienie?

Zamówienie opiewało na kwotę 69 tysięcy koron szwedzkich i dotyczyło 500 sztuk krzeseł Ögla. Taki początek ma współpraca marki IKEA z Polską. To więź, która trwa nierozerwalnie już ponad pół wieku.

*77 lat temu w Szwecji powstało przedsiębiorstwo IKEA, którego założycielem był…siedemnastolatek?

Ingvar Kamprad już jako dziecko przejawiał wyjątkową smykałkę do handlu. Od najmłodszych lat kreował i wdrażał wiele małych biznesów, wciąż rozwijając talent i umiejętności, by jako siedemnastoletni chłopiec otworzyć swoją pierwszą firmę pod nazwą IKEA. Sama nazwa pochodzi od pierwszych liter imienia i nazwiska założyciela firmy oraz inicjałów kolejnych wyrazów związanych z miejscami, w których młody Ingvar dorastał: Elmtaryd i Agunnaryd. Co ciekawe – przez pierwsze lata działalności IKEA w swojej ofercie sprzedażowej nie posiadała mebli, a jedyne drobne przedmioty codziennego użytku, takie jak: ołówki, portfele, fajki czy ramki do obrazków. Dopiero kilka lat później Kamprad ukierunkował działalność firmy na produkcję i sprzedaż mebli wraz z artykułami wyposażenia domów i mieszań. I tak – w 1951 roku firma wydała swój pierwszy katalog IKEA. W roku 1953 otworzono pierwszy salon pokazowy, w którym klienci mogli obejrzeć i wypróbować meble, zanim złożyli zamówienie. Pięć lat później otworzono pierwszy salon meblowy, w którym klienci mogli dokonywać zakupów mebli bezpośrednio z salonu. W 1956 roku Kamprad wprowadził usługę “flat-pack” (sprzedawanie mebli w płaskich paczkach i w częściach do samodzielnego montażu przez klienta), która całkowicie zrewolucjonizowała rynek meblarski i znacząco przyczyniła się do sukcesu przedsiębiorstwa. Od tego czasu firma wciąż poszerza swój asortyment i zasięg działalności, wdrażając wciąż nowe rozwiązania. W Älmhult, gdzie otworzono pierwszy sklep IKEA powstało nawet Museum IKEA./// BC

Zachęcamy Was też do kliknięcia odnośnika, który przeniesie Was w dalszą podróż po dziełach wzornictwa IKEA. Niektóre produkty są prawdziwymi perełkami designu. Aż szkoda, że nie spotkamy już ich w ofercie IKEA. [https://about.ikea.com/…/our-…/ikea-design-through-the-years]

——————————————————————————-
La mesa de papel. Stół z papieru.

W 1979 roku zespół projektantów IKEA chciał stworzyć stolik, który pasowałby do każdego wystroju i wnętrza oraz byłby dostępny na każdą kieszeń. Do jego wytworu musieli więc wykorzystać materiał niedrogi w produkcji. Innowacyjna technologia płyty komórkowej (składającej się z wypełnienia papierowego o charakterystycznej strukturze, tzw. „plastra miodu” i cienkich płyt wierzchnich – najczęściej płyt wiórowych), którą ówcześnie stosowali w swoich produktach producenci drzwi była rozwiązaniem, którego poszukiwali. Tak powstał pierwszy stolik LACK, który od 40 lat jest czołowym produktem IKEA, a materiał, z którego został wykonany, znalazł swoje zastosowanie w wielu innych produktach IKEA w nadchodzących latach.

Królewski komfort siedzenia.

Znalazł się na pierwszej okładce katalogu IKEA z 1951 roku, wówczas pod nazwą MK. 60 lat później fotel MK powraca w lekko unowocześnionej formie wraz z nadanym mu na nowo imieniem – STRANDMON. Wysokie oparcie, zakrzywione ramiona i wyprofilowane uszy sprawiają, że prawie każdy ma ochotę się wtopić w jego wnętrze. Fotel ten podbił i wciąż podbija serca wielu właścicieli na całym świecie. Podbił również serce samego Ingvara Kamprada, założyciela IKEA, który mianował go swoim ulubieńcem.

IVAR. Do czterech razy sztuka.

Seria regałów IVAR swój początek wzięła od pojedynczej, drewnianej półki, w której pewne piękno zauważył ponad pięćdziesiąt lat temu ówczesny pracownik IKEA – Lennart Ekmark. W ciągu ostatnich pięciu dekad mebel ten czterokrotnie zmieniał nazwy. Od bezimiennej półki po BOSSE, INGO, UFFE, aż wreszcie w 1984 roku otrzymał nazwę IVAR, która funkcjonuje po dziś dzień. Właściciele systemu przechowywania IVAR doceniają jego prostotę, materiał – surowe lite drewno oraz możliwość personalizacji i dostosowania go do własnych potrzeb, dzięki nowym kombinacjom czy wymiennym elementom. W 1992 i 1996 roku – IVAR był najlepiej sprzedającym się produktem IKEA.

Torba, której nawet Balenciaga się nie powstydzi.

Z pewnością najbardziej kultowy produkt IKEA i prawdopodobnie najlepiej sprzedająca się torba na świecie. Od ponad 30 lat niebiesko-żółta torba gości w wielu domach jako stały element wyposażenia gospodarstwa domowego i produkt o wielu zastosowaniach. Dla wielbicieli mody i DIY jest też nieskończonym źródłem inspiracji. Za 3 złote masz 70-litrowy wór, który przeniesie prawie wszystko, co chcesz i wytrzyma wiele ciężkich prób. A czy Ty masz swoją FRAKTĘ?

——————————————————————————-

Projekt graficzny: Paweł Kozak

Foto: Julie Molliver / Unsplash
[https://unsplash.com/photos/BYTMWQfQU4Y]

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / IKEA. Powrót do KLÅSYKI. Część 1.

Od zawsze w ludziach tkwi potrzeba otaczania się ładnymi rzeczami, niezależnie od naszego poczucia estetyki. Przykładamy większą wagę do wyboru mebli, artykułów gospodarstwa domowego czy akcesoriów dekoracyjnych. Wraz ze wzrostem gospodarczym i poprawą jakości życia na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat – zmieniło się również nasze myślenie. Nie kupujemy mebli na całe życie, jak robili to nasi dziadkowie. Oferta marketów meblowych jest dziś tak bogata, zróżnicowana i wraz ze zmieniającymi się trendami na bieżąco aktualizowana, tak więc coraz częściej zaczynamy kupować meble z myślą, iż za kilka lat wymienimy je na nowe. Takim gigantem w branży meblarskiej jest bez wątpienia szwedzka IKEA. Jedni ją kochają, inni nienawidzą. Niezależnie od tego, po której stronie stoimy – z pewnością większość z nas ma przynajmniej jeden produkt tej marki w swoim domu lub mieszkaniu.
Od ponad 70 lat IKEA gości w naszych domach. Przez tak długi okres swojej działalności niektóre ich wyroby zyskały miano klasyki designu. Dziś chcemy Wam je zaprezentować i pokrótce omówić. Tak więc, przed Wami pierwsze cztery kultowe produkty jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie.
——————————————————————————-

Stolik LÖVET / dziś: LÖVBACKEN – zdemontuj, złóż – recepta na sukces.

Trójnożny stolik z blatem w kształcie liścia, który został wprowadzony do sprzedaży w 1955 roku. Po 60 latach powrócił do asortymentu IKEA, niestety jako oszczędniejsza wersja oryginału. Był to produkt, który dał początek czemuś nowemu i bardzo ważnemu w rozwoju marki – zapoczątkował formę płaskich paczek i samodzielnego montażu mebli. Stoi za tym oczywiście pewna historia, historia pierwszego demontażu. Pewnego dnia, w roku 1956 projektant i jeden z pierwszych pracowników IKEA – Gillis Lundgren (ten, który stworzył regał BILLY) próbował zapakować stolik LÖVET do samochodu, by przetransportować go na sesję fotograficzną do katalogu. Nie mógł jednak zmieścić go w samochodzie, więc wpadł na pomysł, że zdemontuje mu nóżki i włoży je pod blat. Następnie zasugerował to rozwiązanie założycielowi IKEA. Nikt jednak nie spodziewał się, że koncepcja ta zrewolucjonizuje firmę.

POEM-at o bujanym krześle Poäng.

Szwedzki gigant meblowy wyprodukował ponad 30 milionów krzeseł Poäng, odkąd zadebiutowały w 1976 roku. Co ciekawe, IKEA odnotowuje co roku ich sprzedaż na poziomie 1,5-2 milionów. Pierwotnie nazywał się Poem i stworzył go japoński projektant Noboru Nakamura, który wierzył, że produkt stanie się dla jego przyszłych nabywców – “fotelem na całe życie”. Projekt ten charakteryzuje się przede wszystkim drewnianą, giętą ramą, wspornikową konstrukcją i profilowanym oparciem. W 1992 roku wraz z wprowadzaniem niewielkiej korekty siedziska nadano nową nazwę Poäng, która funkcjonuje po dziś dzień. A kto z Was słyszał o Alvarze Aalto i jego fotelu 406?

Billy. Nie tylko J.K. Rowling i William C. Durant używali serwetek.

“Szacuje się, że co pięć sekund gdzieś na świecie sprzedaje się jeden regał BILLY. Imponujące, biorąc pod uwagę, że BILLY wprowadziliśmy do sprzedaży w 1979 roku.” – tak brzmi treść opisu na stronie internetowej IKEA. Regał został zaprojektowany przez Gillisa Lundgrena, który chciał przede wszystkim, by jego projekt był ponadczasowy i atrakcyjny. Nazwa BILLY pochodzi od imienia kolegi z pracy, który zainspirował projektanta do stworzenia mebla do przechowywania książek. W końcowym efekcie powstał pierwszy egzemplarz, a już chwilę później cała seria regałów, które po dziś dzień można nabyć w różnych kombinacjach, rozmiarach i opcjach kolorystycznych. Zabawne, gdyby pomyśleć, że pierwsze szkice mebla powstały ot tak na serwetce.

Klippan – sofa o setkach twarzy.

Pomysł na wygodną i praktyczną sofę zrodził się w głowie Larsa Engmana w 1979 roku. Bodźcem do jej stworzenia była kanapa w jego rodzinnym domu, która nie przetrwała zabaw i wybryków dwójki jego dzieci. Zdecydował, że zaprojektuje mebel, który podoła dziecięcym zabawom i wytrzyma wiele lat użytkowania, a materiał, którym zostanie pokryty, będzie można w każdej chwili zdjąć i wyprać w pralce. I tak od 40 lat IKEA sprzedaje sofy KLIPPAN, a ich użytkownicy wciąż mogą ubierać je na nowo, dzięki wymiennym pokrowcom w przeróżnych wersjach kolorystycznych i wzorach.

——————————————————————————-

Projekt graficzny: Paweł Kozak

Foto: Julie Molliver / Unsplash
[https://unsplash.com/photos/BYTMWQfQU4Y]

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW? / cd.

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW? cd.
 
„Samotność, nawet długotrwała samotność, może przynieść tylko bardzo wielką korzyść”. Louise Bourgeois
 
Podobnie jak w poprzednim wpisie:
http://galeria-bwa.karkonosze.com/10932-2/
prezentujemy fragmenty wypowiedzi lub prace kilkorga artystów na temat zadany przez Twórców niezawodnego Magazynu SZUM / https://magazynszum.pl/
„Jak artyści i artystki radzą sobie w trudnych czasach zagrożenia koronawirusem i kwarantanny? Jaki jest ich sposób na przetrwanie i jakie refleksje im towarzyszą?”
 
Całość tekstów znajdziecie Państwo na stronach:
 
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
https://magazynszum.pl/artystki-i-artysci-w-czasach-zarazy-2/
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
 
Niebawem wieści od naszych twórców!
.
Adam Rzepecki: „(…) znów czytam Becketta, / nie czytam Dżumy Camusa, / mole zjadły mi sweter Armaniego. (…)”
 
Katarzyna Oczkowska: „(…) od poczucia zwyczajności i wiary, że przecież wszystko będzie OK, przez długotrwałe poczucie derealizacji, problemy ze skupieniem, a wreszcie stany lękowe, po natychmiastową, afektywną konieczność różnych aktywności, robienia rzeczy, działania. (…)”
 
Tymek Borowski: „(…) Program [Folding@home] włączy Waszego kompa do rozproszonego, najpotężniejszego na świecie superkomputera (26.03 sieć przekroczyła próg 1 exaFLOP’a, 10x więcej, niż największy dotychczasowy superkomputer) – udostępni moc procesora i GPU (których na 100% używasz i tak z reguły tylko przy wymagających gierkach) biologom molekularnym rozpracowującym konstrukcję wirusa, żeby wydizajnować lekarstwo na COVID-19. Program jest super prosty w obsłudze, klikasz „Fold” i działa. A jak już razem poradzimy sobie z koroną, to nie kasujcie. Wasz komp będzie znajdował lekarstwa na raka i inne takie. (…)”
 
Konrad Żukowski: „(…) Moja mama mówi, że wszystko to co jest teraz, przewidziałem swoimi obrazami wcześniej. (…)”
 
Dominika Kowynia: „(…) Ten moment oczywiście jest, oprócz ewidentnego tragizmu, bardzo interesujący poznawczo. Dlatego staram się nie reagować na nic zbyt szybko i nauczyć się koncentrować na nowo w tym dziwnym, nagle pozyskanym i zawieszonym czasie. (…)”
 
Izabela Koczanowska: „(…) Dużo układam, przestawiam, zmieniam, porządkuję, segreguję, potem znowu się robi bałagan i od nowa to samo (…) Boję się kryzysu gospodarczego i w konsekwencji rozpadu Unii. I się zastanawiam, kiedy i czy będę musiała lub chciała wyjechać z kraju – a i kiedy będzie taka możliwość. (…)”
 
Karolina Breguła i Dariusz Fodczuk: „ (…) Całymi dniami prowadzimy zajęcia online, wypełniamy tabele i piszemy raporty z nauczania na odległość. (…) dziesiątki tysięcy ludzi od rana do nocy raportuje, a potem drugie tyle sprawdza i weryfikuje masy szczegółowych formularzy. I wszyscy drżą. (…)”
 
Karolina Breguła: „(…) Darek zrobił pojemniki na prochy dla nas i kilku przyjaciół. Jedna z naszych studentek Basia pracuje właśnie nad dyplomem magisterskim o urnach, dla niej też zrobił jeden. (…)”
 
Jana Shostak: „(…) Albo zorganizujmy akcję (lub kolejny łańcuszek) o #inwestujewsztuke #kupujeodżywych artystek i artystów? W końcu gospodarka za chwilę runie, inflacja, a tu taka okazja, żeby zachować swoje pieniądze i tym samym wesprzeć żywych artystek/ów? #szerujekulture #zyweartystki
Pierwszą zauważalną sytuacją w czasach ogólnopolskiej kwarantanny było zwiększenie aktywności w social mediach. A po niewinnym łańcuszku „załaduj swoje zdjęcie sprzed lat i oznacz innych znajomych” okazało się (duże prawdopodobieństwo), że to właśnie Mark Zuckerberg trenuje system do rozpoznawania twarzy. Prawda czy spiskowa teoria – nie wiadomo. Ale i tak postanowiłam nauczyć się mechanizmów „łańczuszkowych” w celu popularyzacji sztuki. Cholera jasna, kiedy jak nie teraz mamy pokazywać, że sztuka jest ważna! Make art great again! No i z takimi ambicjami (jeszcze na początku kwarantanny) ruszyłam z postowaniem prac żywych artystek inspirujących do działania ludzi w warunkach #zostanwdomu i oznaczeniu kolejnych osób. W końcu jak nie wyjdzie, to chociaż Zuckerberg nauczy się trochę sztuki albo dojdzie to do nauczycielek plastyki z TVP. (…)”
 
Katarzyna Wojtczak: „(…) W momencie zamknięcia granic stałam na chodniku w Berlinie, najtańszy lot do domu kosztował moje miesięczne wydatki. Teraz minął już miesiąc odkąd mieszkam w Warszawie, w której nigdy wcześniej nie mieszkałam. (…)”
 
Robert Kuśmirowski: „(…) Przez dziesiątki lat wyczekiwałem chwili, by móc przechadzać się w pojedynkę po wymarłym ‘metrogrodzie’, uległej z przyczyn naturalnych naszej cywilizacji. Ów akt nosiłem z pietyzmem w sobie w zakładce „niemożliwe do zrealizowania”. W pojedynkę mogę przejść jedynie po dawnej elektrowni w Czarnobylu czy obrzeżach Detroit, co też uczyniłem z dziką namiętnością. Jest też kilka miast widmo i naturalnych pozostawieńców na mapie Świata. Jednak wysiedlenie miejsca aktualnie suto zastawionego tkanką ludzką jest karkołomnym przedsięwzięciem, graniczącym raczej z nutą pewnej niewykonalności. (…)”
 
Łukasz Radziszewski: „(…) W ostatnich tygodniach wysyłam paczkomatami po kilkadziesiąt porcji Zakwasu chlebowego. Świeże pieczywo i drożdże stały się z dnia na dzień towarem deficytowym – wiejski substytut, wypełnia powstałą lukę. To przyjemne zajęcie i prawdziwe doświadczenie wspólnoty, tak więc jeśli ktoś chciałby piec chleb w domu i potrzebuje Zakwasu, niech śmiało napisze. (…)”
 
Zuza Golińska: „(…) Ja do lipca nie zarabiam, bo wszystkie moje plany zawodowo-finansowe były związane z wyjazdami za granicę.
Polski lockdown zaczęłam od pogrzebu, a nie jogi na youtubie i nic mnie w tym dziwnym okresie nie irytuje bardziej niż teksty typu „to jest świetny czas, żeby spotkać się z samym sobą”. (…) Uszyłam dużo masek, które przekazałam dalej. Dzisiaj zaczynam szyć kolejną partię – jeżeli ktoś potrzebuje. (…)”
 
Bożna Wydrowska: „(…) Co wieczór postanawiam, że od jutra się zmienię, nieudolnie. Lawiruję pomiędzy byciem i nie byciem. Bardzo dobrze radzę sobie z tworzeniem nowych wymówek. (…) Często śpiewam. Wszystko wydaje mi się dziwnie ironiczne, a wyprawy do Biedronki i na Halę Mirowską nadzwyczaj ekscytujące. (…)”
.
Fot.:
01. Katarzyna Wojtczak; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
02. Zuza Golińska; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
03. Krzysztof Piętka; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
04. Sławek Czajkowski / Zbiok; z: https://magazynszum.pl/artystki-i-artysci-w-czasach-zarazy-2/
05. Mirosław Bałka; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
06. Aleksandra Ska; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
07. Robert Kuśmirowski; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW?

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW?
 
Czas samotności dla artystów może okazać się być pożądany lub nieproszony. Artyści nie mogą być do niczego zmuszani, ale teraz muszą dostosować swoje sposoby pracy do sytuacji. Czy kreatywność w takich okolicznościach jest możliwa? William Shakespeare rzekomo napisał „Króla Lear’a” i niektóre inne swoje arcydzieła, będąc odizolowanym od społeczeństwa. Tworzenie sztuki w czasach kryzysu może okazać się przywilejem.
Każde doświadczenie izolacji jest wyjątkowe. Dla niektórych izolacja jest wyborem. Posiadanie dedykowanej przestrzeni do tworzenia sztuki bez interakcji ze społecznością może być korzystne.
„Samotność, nawet długotrwała samotność, może przynieść tylko bardzo wielką korzyść”. Louise Bourgeois
 
Twórcy niezawodnego Magazynu Szum 
https://magazynszum.pl
zadali pytania artystkom i artystom: „jak radzą sobie w trudnych czasach zagrożenia koronawirusem i kwarantanny? Jaki jest ich sposób na przetrwanie i jakie refleksje im towarzyszą?”
Poniżej pozwoliliśmy sobie zaprezentować wybrane fragmenty lub zdjęcia, całość tekstów znajdziecie Państwo na stronach:
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
https://magazynszum.pl/artystki-i-artysci-w-czasach-zarazy-2/
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
 
Niebawem wieści od naszych twórców!
 
Agata Zbylut: „(…) Kwarantannę miałam zaplanowaną od dawna, bo na 2 marca wyznaczono mi termin operacji ortognatycznej (żuchwa), a po niej czekały mnie 4 lub nawet 6 tygodni zamknięcia. Końcówka lutego była więc nerwowa. Dopinałam sprawy w pracy, planowałam, co przeczytam, napiszę, zrobię w czasie, gdy nie będę mogła wychodzić z mieszkania. Chciałam być produktywna nawet na L4. Nie spodziewałam się jednak, że do mojej kwarantanny dołączy reszta świata. (…)”
 
Stach Szumski: „(…) Wykonując mało etyczny względem uwięzionych rodaków surfing pandemiczny, w przeddzień zamknięcia granic oraz lotnisk udałem się na długo planowaną rezydencję do położonej w centrum Jawy Sesamy. (…)”
 
Hanka Podraza: „(…) Nigdy nie czułam się tak globalnie, jak teraz. Pierwszy raz w życiu odczuwam przynależność do ludzkości. (…) Boję się za to twórczości artystów zamkniętych i twórczości po epidemii. (…)”
 
Paweł Susid: „(…) Dostrzegam też jasne strony zaistniałej sytuacji. Na przykład; powszechne oczekiwanie, że po raz kolejny to nauka nas wyzwoli. (…)”
 
Kasper Lecnim: „(…) Z tęsknoty za Aninem oglądam kręcone tam filmy, np. ‘Porwanie Agaty’ (bardzo śmieszne). Z tęsknoty za Madrytem, oglądam ‘Dom z papieru’. (…)”
 
Mikołaj Sobczak: „(…) Przyszedł moment, w którym możemy sobie wyraźnie zdać sprawę, jak bardzo przeterminował się kult indywidualizmu doby neoliberalizmu. Slogany typu: ‘Jesteś kowalem własnego losu’, ‘Tylko dzięki swojej ciężkiej pracy dojdziesz na szczyt’ brzmią nareszcie jak pokrzykiwania wariata, którego niedawno nazywaliśmy ‘coachem’. Okazuje się, że niewiele zależy od nas samych. Ta świadomość wymaga od nas zrobienia kroku w stronę wspólnotowości. (…)”
 
cdn.
 
Agata Zbylut
Stachu Szumski
Katarzyna Szumska
fot.:

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / RYSZARD GÓRECKI cd.

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / RYSZARD GÓRECKI cd.

W ostatnich dniach mieliśmy otworzyć świetną wystawę RYSZARDA GÓRECKIEGO. Najprawdopodobniej uczynimy to jednak na przełomie 2020 i 2021 r.

Ryszard Górecki jest przede wszystkim uważnym i zarazem krytycznym obserwatorem różnych systemów – artystycznego, politycznego, ekonomicznego, społecznego, które kryją się za sztuką. Jednak nie tyle z tymi systemami polemizuje, ile przejmuje ich języki, kody.
Obrazy artysty łączą w sobie elementy artystycznej codzienności ze śladami niepowtarzalnych i emocjonalnych wydarzeń. Chodzi o to, żeby obraz, który jest na pierwszy rzut oka prawie monochromatyczny, przemawiał mocnym znakiem, kojarzącym się z logotypem i jednocześnie posiadał ukryte, zaskakujące (lub wręcz przerażające) warstwy znaczeniowe.

Artysta sięga po język społeczeństwa informacyjnego, zawłaszczonego przez reklamy i marketingową perswazję. Jest to język zwięzły, schematyczny, maksymalnie uproszczony w celu jednoznacznego zasygnalizowania przekazywanej informacji. Są to często abstrakcyjne formy, których linie i kształty zapożyczone zostały z „uniwersalnego języka”. „Mają krótkie, ale bardzo aktywne życie. Ich marginalność, szybkość, z jaką powstają i powtarzalność pozwala na penetrowanie granic między przestrzenią komercyjną, publiczną, instytucjonalną i prywatną.”
Artysta sygnalizuje w ten sposób zagrożenia społeczne, ale także pokazuje do jakiego stopnia na co dzień zanurzeni jesteśmy w sztuczności, w schematach i modelach organizujących nam życie. Często funkcjonujemy według tych życiowych stereotypów, nie zdając sobie do końca sprawy, jak bardzo pozorna jest wolność wyboru.

Twórczość Ryszarda Góreckiego to opowieść o „symptomach globalnego kryzysu i głos sprzeciwu wobec niepokojących zjawisk społecznych zachodzących w świecie. Artysta wychwytuje problemy, z którymi przyszło nam się mierzyć, i poddaje je artystycznej analizie, bez znieczulenia”.
.

RYSZARD GÓRECKI (ur. 1956 r.), artysta interdyscyplinarny, poruszający się pomiędzy malarstwem, sztuką obiektu i instalacją. Mieszka i pracuje w Berlinie. Zasłynął jako twórca jednej z najważniejszych polskich galerii – Galerii Prowincjonalnej w Słubicach (1980-2002), w której prezentował najciekawsze zjawiska w polskiej sztuce. Prowadził Art in CP w Collegium Polonicum UAM, był kuratorem programu polskiej sztuki współczesnej w Brandenburskim Muzeum Sztuki Współczesnej Cottbus-Frankfurt nad Odrą. W 1994 r. Ryszard Górecki otrzymał Paszport “Polityki” w kategorii “sztuki wizualne”. Kilkakrotny stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie oraz Fundacji Kultury w Berlinie.
www.ryszardgorecki.de

Wystawa przygotowana we współpracy z Galerią Bielską BWA, Muzeum Narodowym w Szczecinie, toruńską Wozownią, Galerią Sztuki Arttrakt we Wrocławiu, Brandenburskim Muzeum Sztuki Współczesnej w Cottbus oraz BWA w Zielonej Górze.

Fot.:
1. CD, 2008, olej na płótnie, 60x60cm
2. „Pizza soldier 102”, 2015, kolaż i olej na płótnie, 29,5×21 cm.

BWA Zielona Góra
Galeria Bielska BWA
Muzeum Narodowe w Szczecinie
Galeria Sztuki Wozownia
Galeria Arttrakt
Ryszard Górecki. SF

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / RYSZARD GÓRECKI

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / RYSZARD GÓRECKI

Na początku kwietnia mieliśmy otworzyć świetną wystawę RYSZARDA GÓRECKIEGO. Najprawdopodobniej uczynimy to jednak na przełomie 2020 i 2021 r.

Wystawa „SF” planowana w jeleniogórskiej Galerii BWA, wpisuje się w cykl prezentacji prac artysty w Polsce i Niemczech. „To wielki powrót Ryszarda Góreckiego, z jego pesymistyczną, ale też przepojoną fascynacją, narracją o neoliberalnym świecie współistnienia zła, dobra, nauki, religii, śmierci i witalności, przemocy i miłości.
Twórczość artysty to opowieść o globalnej niepewności, wielowymiarowości świata, w którym przyszło nam żyć dzisiaj, a którego sens musimy tworzyć na bieżąco, bo już dawno przestał być nam dany raz na zawsze”.

RYSZARD GÓRECKI (ur. 1956 r.), artysta interdyscyplinarny, poruszający się pomiędzy malarstwem, sztuką obiektu i instalacją. Mieszka i pracuje w Berlinie. Absolwent Uniwersytetu w Zielonej Górze (dyplom w 1979 roku). Zasłynął jako twórca jednej z najważniejszych polskich galerii – Galerii Prowincjonalnej w Słubicach (1980-2002), w której prezentował najciekawsze zjawiska w polskiej sztuce. Debiutowali tam najważniejsi artyści młodego pokolenia. Stworzył i prowadził także Art in CP w Collegium Polonicum UAM. W latach 1998–2005 był kuratorem programu polskiej sztuki współczesnej w Brandenburskim Muzeum Sztuki Współczesnej Cottbus-Frankfurt nad Odrą
W 1994 r. Ryszard Górecki otrzymał Paszport “Polityki” w kategorii “sztuki wizualne”. Kilkakrotny stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie oraz Fundacji Kultury w Berlinie.

Artysta zainteresowany jest deformowaniem nauki oraz łączeniem kultury popularnej z naukami społecznymi, historią i metajęzykiem sztuki. Eksperymentuje z przedmiotami znalezionymi i produktami konsumenckimi. Mieszka w Berlinie.
www.ryszardgorecki.de

W BWA w Jeleniej Górze artysta pokaże swój autorski wybór prac z ostatnich 20 lat.
Będzie to opowieść o świecie, w którym bodźcem do tworzenia i elementem dzieła sztuki mogą być wyniki giełdowe, czy pudełko od pizzy.

.

Wykorzystano fragm. tekstów: Ewy Gorządek, Wojciecha Kozłowskiego (BWA Zielona Góra) oraz rozmowy artysty ze Stachem Szabłowskim zawarte w książce „LOVE”, której BWA w Jeleniej Górze jest współrealizatorem.

Wystawa przygotowana we współpracy z Galerią Bielską BWA, Muzeum Narodowym w Szczecinie, toruńską Wozownią, Galerią Sztuki Arttrakt we Wrocławiu, Brandenburskim Muzeum Sztuki Współczesnej w Cottbus oraz BWA w Zielonej Górze.

Ryszard Górecki. SF
Galeria Bielska BWA
Muzeum Narodowe w Szczecinie
Galeria Sztuki Wozownia
Galeria Arttrakt
BWA Zielona Góra

Ilustr.: „LOVE 2”, 2019, olej i złoto na płótnie, 60 x 60 cm.

cdn.

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / wystawy BWA / ANKA LEŚNIAK

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / wystawy BWA / ANKA LEŚNIAK

W ostatnich dniach powinniśmy byli cieszyć się wystawą Ryszarda Góreckiego, świetnego artysty opowiadającego o globalnej niepewności, wszechogarniającej niejasności, wielowymiarowości świata, w którym przyszło nam żyć dzisiaj, a którego sens musimy tworzyć na bieżąco, bo już dawno przestał być nam dany raz na zawsze.
.
Jednak nim przejdziemy do prac Ryszarda Góreckiego chcemy zwrócić uwagę na naszą propozycję, którą planujemy zrealizować pod koniec roku…

ANKA LEŚNIAK / patRIOTki

Wystawa będzie zestawieniem projektów Anki Leśniak, wpisujących się w prowadzone przez nią artystyczne interpretacje biografii kobiet „nieumiejscowionych w historii”. Przedstawimy projekt patRIOTki, który podejmuje problem patriotyzmu, ukazanego poprzez postawy polskich kobiet z czasów zaborów. Punktem wyjścia jest tu książka Wojciecha Lady pt. “Polscy Terroryści”, w której autor opisuje zamachy na carskich urzędników dokonywane na ziemiach dawnego zaboru rosyjskiego. Kobiety brały w tej aktywności czynny udział, jak Wanda Krahelska, Albertyna Helbertówna czy Faustyna Morzycka, jak również przypomniana w pracy Zuzanny Janin Teofilia Blendkowska. Jak pisze Wojciech Lada: „był to szereg niemal anonimowych dziś kobiet, które zwykle „wpadały” po roku lub dwóch działalności. Po zesłaniu i katordze wracały, prowadząc potem skromne życie robotnic. Historia zapamiętała tylko te, które w II RP stały u boku liczących się mężów, jak Aleksandra Piłsudska, albo te nieliczne, które same robiły karierę polityczną”.

Projekt patRIOTki wpisuje się we współczesną żywą debatę o pojęciu patriotyzmu i łączonych z nim pojęć, takich jak suwerenność, naród, walka.
.

Anka Leśniak zajmuje się rolą kobiet w historii i historii sztuki. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Łódzkim (2003) oraz Wydział Sztuk Wizualnych na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Od 2013 roku jest doktorantką na Wydziale Rzeźby i Intermediów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Brała udział w ponad 50 wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Stypendystka MKiDN w 2011 roku, laureatka Stypendium Prezydenta Miasta Łodzi dla twórców i animatorów kultury w 2015 roku, w 2016 roku otrzymała stypendium Kulturalne Miasta Gdańska oraz zaproszenie na rezydencję artystyczną organizowaną przez Kultur Kontakt we współpracy z rządem austriackim.

#ankaleśniak
#silnekobiety

Fot.: patRIOTki, 2016, z http://www.ankalesniak.pl/patriotki2016_pl.htm

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / O fizjologii sztuki / część 2 z 2

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / O fizjologii sztuki
Część 2 z 2

„(…) sztuka jest naturalnym stymulatorem uwagi poznawczej, który przyczynił się do rozwoju gatunku ludzkiego.”

Początkowy etap dostrzegania nowego bodźca kończy się rozstrzygającym CHCĘ / NIE CHCĘ, przy czym reakcja ta następuje jeszcze przed myśleniem rozumowym. Gdy widz podtrzyma wzrok, nastąpi gorączkowa potrzeba identyfikacji postrzeganego obiektu i przeczesywanie archiwum pamięci długotrwałej. Niektóre elementy zostają zidentyfikowane bezpośrednio, inne potrzebują dłuższej analizy danych, a jeśli bodźce nie zostały zidentyfikowane w pamięci długotrwałej, kora czołowa dokonuje hipotetycznych porównań obiektu. Dane z pamięci długotrwałej dokonują wstępnego rozpoznania i wraz z przesunięciem się tej informacji do pamięci krótkotrwałej rodzi się wreszcie świadomość.

Pierwsze wrażenia na temat bodźca neuroobrazowanie rejestruje po 300 ms, natomiast drugie tyle mija, zanim do akcji włączy się coś, co można zidentyfikować jako umysł. Teraz już, posługując się wiedzą, doświadczeniem, w ramach doraźnej kondycji psychofizycznej obserwator może zareagować emocjonalnie, stworzyć estetyczny osąd, przeanalizować, podjąć decyzję pomyśleć o tym co, gdzie i dlaczego dociera do jego świadomości. Latencja bodźca wskazuje na to, że drugi etap ewaluacji artystycznej (ŁADNY / BRZYDKI) został zainicjowany, w ruch startują neurony lustrzane i po kolejnej przerwie umysł przechodzi do emocjonalnej reakcji trzeciego etapu i wkracza w świat doznań. Różnicę pomiędzy tymi stadiami można porównać do tej, która dzieli nagrodę (układ dopaminowy) od inspiracji. Pierwsza po prostu przynosi korzyści, druga potrafi sprawić, że zechcemy porzucić konformizm ciała i emocji na rzecz wyższych wartości.

Nie powstały jeszcze żadne modele opisowe tego ostatniego etapu, ponieważ ilość permutacji rozmaitych reakcji jest ogromna. Myślenie jest procesem emergentnym, autonomicznym wobec prostej informacji płynącej z faktu obserwacji. Paul Klee zauważył, iż „sztuka nie odtwarza świata widzialnego” (czy natury jak chcieliby klasycy), natomiast ma zdolność odsłaniania jego cech, a co więcej ukazuje prawa jakimi rządzi się widzenie rzeczy. Wiadomo, że ostateczne powstanie osądu na temat obserwowanego dzieła sztuki jest współzależne z właściwym dla danej jednostki gustem i przynależy do wyższych czynności psychicznych. Tym samym nie jest decyzją wolną od asocjacji czy analizy, ani od doświadczeń, wiedzy, przeżyć, charakteru osoby. Jak wszelkie myślenie i wartościowanie, przeżycie estetyczne pozostaje niejako wypadkową upodobań danego społeczeństwa, rozumianej jako czasoprzestrzeń jednostki.

Jerzy Vetulani zauważa, iż sztuka aktywuje uwagę poznawczą, zarówno poprzez proces tworzenia, jak i w trakcie odbioru działa sztuki. Kontrola myśli jest wprost proporcjonalna do zdolności wybiórczego skupiania się na bodźcach, stąd wniosek, że sztuka jest naturalnym stymulatorem uwagi poznawczej, który przyczynił się do rozwoju gatunku ludzkiego. Tego pierwiastka natura poskąpiła między innymi australopitekowi, który stał się ofiarą globalnej eksterminacji przez homo sapiens.

Współczesne badania nad strukturami wrażeń świadomych nie dążą do rozstrzygania kwestii piękna, nie zastępują kulturowych rozważań o sztuce, natomiast niewątpliwie rozjaśniają rolę, jaką pełni sztuka w rozwoju ludzkości. Neuroestetyka bada fizjologiczne i psychiczne aspekty tkanki sztuki, dzięki czemu klaruje jej przenikanie się z pozostałymi dziedzinami nauki i działalności człowieka, w tym psychologii, edukacji, technologii komputerowych, fizyki, matematyki, zarządzania, polityki czy religii, by wymienić część. Zazwyczaj, ten kto zdecydował się przekroczyć próg galerii (kiedy będzie to już możliwe), znajdzie w sobie dość motywacji, by przyjrzeć się zgromadzonym w niej eksponatom, a zatem spróbuje dociec nie tylko do tego, na co patrzy, ale także pojąć DLACZEGO coś takie właśnie jest. Poszukiwanie tych przyczyn może stanowić pasjonującą przygodę. \\\NS

ilustr.: Johann Zoffany, Trybuna Galerii Uffizich, 1772-1777, olej na płótnie. 123.5×155, Royal Collection; ilustr. z www.commons.wikimedia.org

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / O fizjologii sztuki / Część 1 z 2

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / O fizjologii sztuki
Część 1 z 2

„(…) samo obcowanie ze sztuką dostarcza pozytywnego wzmocnienia, bez względu na to, czy ostatecznie uznamy dane dzieło za atrakcyjne czy nie”

.

Blisko dwadzieścia lat temu naukowcy wykorzystali neuroobrazowanie do rzetelnych badań, co ostatecznie pozwoliło ustalić kilka podstawowych faktów w dziedzinie, która powszechnie kojarzy się z wychodzeniem poza to, co zmysłowe. Dotychczas rozmowy o sztuce toczone były zasadniczo w kręgach filozofów, artystów, a jej znaczenie sprowadzano do aspektów kulturowych. Wraz z rozwojem nauk humanistycznych, pojawiły się perspektywy psychologiczne czy społeczne, natomiast XXI wiek przyniósł estetyce świeże spojrzenie kognitywistów w postaci neuroestetyki.

Praca w galerii sztuki współczesnej, to nieustanna polaryzacja pomiędzy widzem a twórcą, pośredniczenie pomiędzy różnymi definicjami sztuki, werbalizowanie tego co niewyrażalne, rytualne uzasadnianie i przekładanie sensów. W rzeczywistości zawsze ktoś pozostaje niezadowolony, a inny doznaje wyzwalającego poczucia szczęścia; mimo otwartości czuć można niedosyt, lub niespodziewanie napotkać brakującą iskrę inspiracji. Czy zatem istnieje powód by rozmawiać o sztuce, aby ją upowszechniać, poznawać? Wszak istnieją tacy, którzy zatrzaskują drzwi percepcji w imię zasady de gustibus non est disputandum?

Na podstawie pionierskich badań ustalono, iż obcowanie z dziełem sztuki można podzielić na trzy etapy.

W pierwszym każdy nowy bodziec rozpoczyna jedną z dwóch dróg: CHCĘ / NIE CHCĘ. Reakcja nie chcę uruchamia myślenie typu „nudne”, „nieciekawe”, „brzydkie”, lub inicjuje bodźce awersyjne powiązane z ciałem migdałowatym. Natomiast chcę związane jest z ośrodkiem nagród w mózgu i stwarza umożliwia najszybsze formułowanie się estetycznej aprobaty. Interesujące jest to, że według niektórych badaczy, za reakcję brzydki / ładny można uznać te same struktury mózgowe, przy czym ich aktywność jest różna i koreluje z odmiennymi połączeniami z zresztą mózgu. To, co jest tu rozstrzygające, to intensywność napięcia, jaką wzbudza obiekt.

Jak to działa? Artysta tworzy sztuczną rzeczywistość, natomiast widz odbierając sygnały wzrokowe równolegle przesyła je do kory mózgowej dwoma kanałami. Jeden związany jest z instynktownymi reakcjami w pierwszej kolejności na ruch, następnie zaś kształt i kolor. Drugi kanał wiedzie do śródmózgowia i dalej, angażując płat potyliczny oraz inne struktury, gdyż szacuje się, że nieomal połowa kory reaguje na widzenie. Utalentowani artyści wykorzystują możliwość wpływania właśnie na pierwsze reakcje odbiorcy, świadomi tego, że układ limbiczny reaguje na kontrast, szybkość ruchu, zmienność, wielkość obiektu itp.

Analizując nurty w sztuce, obserwujemy zatem jak karykatura, czy sztuka pierwotna, odkształca rzeczywistość, upraszcza obraz, wzmacnia różnice poprzez uwypuklenie określonych elementów. Podobnie impresjoniści wykorzystali właściwości percepcji koloru, fowiści akcentując barwy wzmocnili przekaz. Sztuka kinetyczna pobudza obszar mózgu V5, izolując kształt i ruch aktywujące silne bodźce w tym rejonie. Zmiana perspektywy, zaskakująca kompozycja, niestandardowe grupowanie obiektów, koincydencje konturów, finezyjne linie mogą zaskoczyć widza, zatrzymać go wzbudzając zainteresowanie. O tej pierwszej iskrze decydują obszary mózgu dziedziczone po zwierzęcych przodkach.

Istotny jest tu czas, ponieważ im dłużej trwa napięcie spowodowane rozpoznawaniem, analizowaniem i reagowaniem na powyższe bodźce, tym intensywniej zaangażowany jest widz. Można powiedzieć, że jego uwaga stymuluje obszary mózgu związane z odczuwaniem nagrody. Naukowcy informują, że samo obcowanie ze sztuką dostarcza pozytywnego wzmocnienia, bez względu na to, czy ostatecznie uznamy dane dzieło za atrakcyjne czy nie. Być może dlatego twórcy kontrowersyjni, nawet jeśli nie zostaną zrozumiani czy docenieni, nie spotkają się z obojętnością. Ostatecznie większość artystów woli zostać skrytykowanymi, niż zignorowanymi, przeczuwając śmierć swej sztuki w pustym spojrzeniu widza.

cdn.

.

Ilustr.: przekrój mózgu człowieka z atlasu anatomicznego; Robert Heinrich Johannes Sobotta, 1908; www.commons.wikimedia.org

Nata Sałata
#powerofart

SIŁY I ZDROWIA

Szanowni Państwo, 

 

siły, wytrwałości, zdrowia i spokojnych Świąt Wielkanocnych.

 

Mamy nadzieję, że już niebawem uda nam się spotkać w BWA i wspólnie cieszyć wystawami oraz realizować dla Państwa nasze projekty.

 

Zdrowia!

 

Załoga BWA w Jeleniej Górze