All posts by Galeria BWA

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / ZAKOPANE

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE

Stęsknionym za kontaktem z naturą proponujemy imaginacyjną wycieczkę w Tatry, którą rozpoczniemy z Zakopanego okresu międzywojnia, doceniając jego kulturotwórczą i mitotwórczą rolę w tamtym okresie. Ośrodek ten promieniował w najdalsze krańce niepodległej od niedawna Rzeczypospolitej.
Jak w każdym micie, także i w tym o skrawku polskiej ziemi, którą zamieszkiwał lud wolny, dzielny i szlachetny, zawarte jest ziarenko prawdy i całe morze fantazji, ale właśnie ten „Pępek świata” urzekał twórców różnych dziedzin, zwłaszcza malarzy, którzy odnajdowali tu wiele motywów wprost cisnących się na płótno, a także sprzyjający klimat twórczy.

„Pępkiem świata” określił Zakopane Rafał Malczewski, nieco zapomniany i stale pozostający w cieniu swego znakomitego ojca malarz, literat, narciarz, taternik.

Inne anatomiczne określenie Zakopanego zawdzięczamy Witkacemu – „błogosławiony wyrostek robaczkowy kultury polskiej”. Jak widać już wtedy dla młodego twórcy nie istniały żadne świętości.

Najczęściej jednak nazywano Zakopane „duchową stolicą Polski”, bo i liczba prominentnych postaci kultury, które z tą wsią związali się na dłużej doprawdy usprawiedliwia ten tytuł. Było wśród nich wielu wybitnych malarzy, którzy twórczością swoją odpowiadali na ogromne zapotrzebowanie społeczne, pojawiające się wraz z modą na góralszczyznę i Tatry, a także takich którzy znaleźli w pejzażach tatrzańskich motywy, które ich inspirowały i wprost cisnęły się na płótno.
Byli to między innymi Leon Wyczółkowski, Stanisław Witkiewicz i jego syn Witkacy, Julian Fałat, Władysław Ślewiński. W pewnym momencie chętnych, by utrwalać górskie widoki było tak wielu, że jak wspomina Rafał Malczewski jeden z malarzy, Stanisław Gałek, złożył formalny wniosek w Związku Plastyków, by wprowadzić swego rodzaju rejonizację i przydzielać poszczególnym pejzażystom prawo do malowania tylko w określonych okolicach i tylko określonych motywów. Sam zaś pomysłodawca chciałby otrzymać „prawo jazdy pędzlem”, jak to określił młody Malczewski, w najbardziej pewnie rozpoznawalnej okolicy Morskiego Oka.
Na szczęście wniosek nie przeszedł

01. Rafał‚ Malczewski, „Z rajdu tatrzańskiego”, olej, płótno

02. Rafał Malczewski, „Pejzaż górski”, akwarela, papier

03. Rafał Malczewski, „Krajobraz z wrzosami”, akwarela, papier, ok. 1920

04. Rafał Malczewski, „Krajobraz zimowy”, ok. 1929, akwarela, papier, Muzeum Podlaskie w Białymstoku

05. Rafał Malczewski, „Pejzaż z saniami”, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Warszawie

06. Rafał Malczewski, „Zagroda”, akwarela, papier

 

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u Artystów cz. 2

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u Artystów
cz. 2
.

KRZYSZTOF FIGIELSKI:
„Kiedyś ‘Człowiek z marmuru’, ‘Człowiek z żelaza’, a teraz (anty)bohater naszych czasów ‘Człowiek który kaszle’.”
.

KRYSTYNA MATUSIAK:
Wyjechałam 3 marca do Ilvesheim. Bardzo się cieszyłam że dorobię sobie trochę pieniędzy i skończę cykl. Wzięłam ze sobą pędzelki, akwarelki i trochę papieru. Ledwo się tam zagospodarowałam a wybuchła pandemia. Powstały 4 miniaturki w technice akwareli pt. ‘Taniec Cieni’.”
.

MARZENA MENAŻYK:
„(…) trzy akwarele, namalowane na powitanie wiosny. Mimo trudnego czasu zarazy staram się uśmiechać i przenosić ten uśmiech dalej”.
.

JOLANTA WILKOŃSKA: „(…) ponieważ zbieram zdjęcia obecnej mody maseczkowej, to bym była radosna jakbyście Panie zrobiły zdjęcie dla mnie grupowe w… maseczkach!!!”
.

RYSZARD ZAJĄC
„DRODZY!!! NAGLE SŁYSZĘ AUTO ZAHAMOWAŁO… WYSKAKUJĄ GOŚCIE Z KAMERĄ+OGLĄDAJĄ RZEŹBY PRZY DRODZE+ROZMAWIAJĄ O SZTUCE MILE ZASKOCZENI+FILMUJĄ+OBJAŚNIAM IM I ŚWIATU ŻE TO TAKA MOJA ,,ANTICORONA,,

WŚCIEKŁOŚCI ŻYCIA+ DZIKOŚCI+ WOLNOŚCI+ PRAGNIENIE BYCIA MIĘDZY WAMI W WAS !!!
BYĆ TAK JAKBY NIE BYŁO ‘NIEBYCIA’
PRZED WAMI+ ZA WAMI… PĘDZĘ NAGI Z WIARĄ PRZEZ LAS…
TAK JAKBY NIE BYŁO PYTANIA O SENS WIARY O GŁÓD SZTUKI DLA NAS…
WIERZYĆ ŻE TO WSZYSTKO MA GŁĘBOKI SENS
AŻ DO NIEZWARIOWANIA+ DO NIEPRZENIKANIA ROZPACZY…
NIE DA SIĘ NIE BYĆ JEŚLI SIĘ JEST
WSZAK ZOSTALIŚMY POWOŁANI Z ZAŚWIATA NIEBYTU…
I DOBRZE WIEMY JAKI TO JEST BEZSENS
TA CZARNA DZIURA BEZ ADRESU BEZ IDENTYFIKACJI+BEZ PREDESTYNACJI+BEZ ROZKWITU…

JEST ŚWIAT PRZEJRZYSTY+ JEST ŚWIAT CZYSTY+ JEST ŚWIAT ROZEBRANY CAŁY
JEST ŚWIAT SPOKOJNY+ JEST ŚWIAT DOSTOJNY+ JEST ŚWIAT DOSKONAŁY
JEST ŚWIAT ŚWIĘTY+ JEST ŚWIAT MAJĘTNY+ JEST ŚWIAT SZTUKI !!! GRATIS ODDANY…

NAGLE ŚWIATOWE BANKI WSTRZYMAŁY ODDECH
TOALETOWY PAPIER NAJWIĘKSZE WZBUDZA POŻĄDANIE
NA ‘WALL STREET’ WSZYSTKIE ZERA SIĘ POMUTOWAŁY
TWÓJ ‘GOLDEN CREDIT CART’ Z KUBŁA ŚMIECI WYPADŁ
LEŻYSZ TERAZ PLACKIEM Z PLASTIKOWYM KLOCKIEM
BEZ WARTOŚCI+ BEZ SIŁY+ BEZ WIARY…
BYŁ SENS OSZCZĘDZAĆ GROSZE??? ODMAWIAĆ SOBIE ŻYCIA ROZKOSZE???

A DOOKOŁA ONA…TOTALNA INFLACJA ŚWIATA A W NIEJ PERFIDNA ‘CORONA’
INWAZJA WIRUSÓW TAK WIELKA ŻE MEDYCYNA SIĘ LĘKA
JUŻ NIE MA NIKOGO KTO BY NAS OBRONIŁ???
OSTATNIE DO BOGA PYTANIE… TELEFON MILCZY…
W MILCZENIU ZMARTWYCHWSTANIE!!!

https://www.rbb-online.de/…/2020…/das-brandenburgwetter.html
.

AGNIESZKA ANTOSIEWCZ-MAS:
„Dla mnie ten dziwny czas okazał się być momentem na zatrzymanie. Początkowo było rzeczywiście trudno, a potem okazało się, że to kolejna okazja do sięgania w głąb siebie i poszukiwań twórczych. Ograniczenie przemieszania i zamknięcie w czterech ścianach, a także wirtualne rozmowy z przyjaciółmi przyniosły refleksję nad tym czym jest wolność. Dla mnie wolność jest umieszczona bardziej wewnętrznie niż na zewnątrz i wbrew pozorom kwarantanna okazała się mnie nie ograniczać, była katalizatorem twórczych działań (…).
1. „Jerozolima”: Odkąd pamięta nosiła ze sobą krzyż, który w miarę upływu lat robił się coraz cięższy. / Ostatni miesiąc był wyjątkowy, ponieważ ten krzyż zelżał, niepostrzeżenie dzień po dniu go ubywało. / Spróchniał, tak zwyczajnie rozpadł się na kawałki. / Wreszcie mogła odetchnąć i lżejsza wyruszyć w dalszą drogę ….
2. „Palermo”: Miała w sobie tą radość, której innym brakowało. Cieszyło ją wszystko i nic, chociaż najbardziej chyba to “NIC”. Każdą sekundę konsumowała przez godzinę, przeżuwała ją bardzo starannie a potem śledziła jak przechodzi dalej przez jej przełyk….
3. „Port Moresby”: I nagle na horyzoncie ukazał się tak długo wypatrywany ląd. Wszyscy pospiesznie rzucili się do szalup i wiosłowali co sił do brzegu. (…) To miejsce było jednak niezwykłe, nieprzystające do nich, a może to oni nie byli tu mile widziani?
4. „Morze Banda”: Morze było spokojne, jednak jako doświadczony kapitan wiedział doskonale, że ten rejs może być ryzykowny. Musieli przepłynąć przez cieśninę, która miała bardzo złą sławę, a w mrokach jej wód przepadło na zawsze tysiące żeglarzy. Długa droga jeszcze przed nimi, ale Europa już czeka i wysyła tęskne myśli. Ahoj przygodo…..
5. „Cieśnina Torres”: To miejsce jest usłane płyciznami, licznymi wyspami, skałami i rafami koralowymi, stąd też oczywistym było dla kapitana, że nawigacja tutaj nie będzie łatwa, tym bardziej że dzisiejszy prąd pływowy był bardzo silny. Liczył jednak, że pogoda będzie dla nich łaskawa, a dzięki jego umiejętnościom i doświadczeniu przepłyną bezpiecznie. Niestety tuż przed północą, bez żadnej zapowiedzi zerwał się silny wiatr. Cała załoga biegała w popłochu, a żagle nadymały się jeden za drugim. Czas zmierzyć się z prawdziwym żywiołem…..
6. „Porto”: Ribeira tętniła życiem nocnym, jak żadne inne znane jej nabrzeże. Możliwe, że działo się tak za sprawą okolicznych wytwórni produkujących rubinowy napój rozpędzający wszelkie smutki, rozluźniający ciało i uwalniający umysł. (…)
7. „Buenos Aires”: Wczorajszy wieczór nie mógł się tak po prostu skończyć. Rozwibrowane towarzystwo szukało kolejnych podniet. Mieli ochotę jeszcze bardziej zmysłowo doświadczyć życia, a tango miało w sobie tę wyzwalającą moc. (…)
8. „Jezioro Pactola”: Trudno było ją sklasyfikować, miała dychotomiczną osobowość. Jednego dnia potrzebowała oddychać światem zewnętrznym, a drugiego miała ochotę schować się do wewnątrz i rozgościć tam na dłużej. Duchowość była dla niej sposobem na dotarcie do swojej prawdziwej natury. Miała przeczucie, że wśród ludu Lakota ma szansę doświadczyć przebudzenia i połączyć się z naturą na nowo. Nie myliła się. (…)
9. „Równina Serengeti”: Dzięki naukom szamanów zyskała akceptację swojej kruchej wrażliwości i wreszcie uznała ją za swój najjaśniejszy atut. Mocniejsza postanowiła kroczyć dalej. Intuicyjnie czuła, że zwierzęta pomogą jej w dotarciu do obranego celu. Liczyła, że ta podróż będzie kolejnym krokiem do samopoznania. (…)
10. „Nuuk”: Zapragnęła odmiany i chciała poczuć dyskomfort mrozu na swojej skórze. Chciała zmierzyć się z czymś dla siebie niewygodnym, czymś co będzie powodowało kłujące cierpienie i była pewna, że ma już siłę wyruszyć na poszukiwanie. (…)
11.”Koh Phangan”: Na zewnątrz wyspa dudniła ferią barw i zapachów, spektakularnymi widokami i kolorowymi, wolnymi ludźmi. Ponętna fasada wyspy porwała zmęczonego podróżami kapitana, ale ona nie przyjechała tutaj po zapomnienie. Chciała w milczeniu i ascezie odnaleźć spokój. (…)
.

Fot.:
1. Krzysztof Figielski, „Człowiek, który kaszle”, kompozycja cyfrowa
2. Krystyna Matusiak
3. Jolanta Wilkońska
4. Agnieszka Antosiewcz-Mas
5. Paweł Janczaruk

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u Artystów cz.1

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u Artystów
cz.1
.

WALDEMAR GRZELAK:
„Wybuchła wiosna. Ptaki oznajmiają nowy radosny dzień, a mi nie chce się wstać.
Jednak parzę kawę i gapię się na pastelowo perłowe niebo.
Myślę o fotografii.
Zastanawiam się dlaczego trwam w tym moim sposobie widzenia świata.
Lubię patrzeć na świat po malarsku i tak też fotografuję. Tworzenie takiej fotografii jest niekończącą się radością.
W tych dniach izolacji odezwało się we mnie prawo naczyń połączonych, pozwoliłem sobie wchłonąć kilka książek Olgi Tokarczuk, której wcześniej nie czytałem.
Już się nie wstydzę.
Nabyłem też książkę Angeliki Kuźniak ‘Boznańska Non finto’. To moja ulubiona malarka i jej malarstwo skąpe w barwy tak charakterystyczne dla monachijskiej szkoły malarstwa, jakże odmienne od modnej obecnie zbyt kolorowej fotografii.
Lubię też pracować w moim ogrodzie, któremu poświęcam sporo uwagi. Wczoraj posadziłem jedenaście krzaków pomidorów z nadzieją, że gdy dojrzeją, jeszcze wygrzane od słońca, posypane solą będą łakomie zjadane.
Tak mija dzień za dniem a ja rozgrzebałem kilka fotograficznych tematów, więc gdy wieczorem znikają moje ulubione długie cienie lubię łączyć radość tworzenia z radością słuchania jazzu. Słuchając saksofonu Bena Webstera zapominam o wszystkim co mogłoby burzyć harmonię pomiędzy moją fotografią i muzyką.
Wieczorem gdy się kładę spać nie czuję zmęczenia i ulgi. Czuję uniesienie.
2020.04.24 r.

.

BEATA JUSTA: „Żyjąc na pograniczu …
Granica za domem stanowiła raczej bramę do innej ciekawej krainy. Szczególnym smaczkiem dla mnie były codzienne przechadzki ‘na drugą stronę’.
Gdy w początkach lat 90. (zeszłego stulecia!) założyliśmy z Grzegorzem Paradę – Dom 3 Kultur,
nasze pierwsze transgraniczne spotkania, były forpocztą otwarcia tzw. małych przejść granicznych, jedno z nich (jako ostatnie w Polsce) powstało za naszym domem.
Mogliśmy bez przeszkód odwiedzać znajomych, nawiązaliśmy ponadgraniczną współpracę, powołaliśmy do życia artystyczno-pedagogiczny projekt Lanterna futuri … (we współpracy ze szkołami w regionie PL-CZ-DE – alternatywną szkołę naszych marzeń). Powoli granice zaczęły też zanikać w głowach ludzi…
Ruch transgraniczny stał się normalnością i codziennością. Mieszkańcy zaczęli podejmować pracę po czeskiej stronie, uczyli się języka sąsiada, niektórzy zamieszkali w Zaclerzu i okolicy, sfera naszego życia rozciągnęła się na tereny Regionu PL/CZ…

Wraz z pandemią Corona-Virusa, zawalił się nasz dotychczasowy świat ….
(Lanterna futuri działa już częściowo poprzez wirtualne kanały komunikacyjne…)
Nagle, czas się zatrzymał, wszystko stanęło w miejscu…, mówi się o ‘lockdown’.
Nie mogę odwiedzić przyjaciół po czeskiej stronie,
nie mogę pójść, jak co tydzień, na zajęcia ceramiczne do Zaclerza….
(…)
Żyjemy teraz, w zacieśniających się wokół nas, przysłowiowych – czterech ścianach (a w uszach „zostań w domu”!), świat za oknem staje się nierealny, spoglądam w dolinę i macham ręką do moich przyjaciół…, teraz żyjących – za zamkniętą, z obu stron, granicą.

Poprzez media, do wnętrza naszego domu, wciskają się …
opary głupoty i ignorancji,
głupoty – wiadomo!
Ignorancji – wobec kultury i sztuki, wartości humanistycznych, prawa i etyki,
wspólnoty europejskiej, demokracji, różnorodności, ale też braku poszanowania dla człowieka, jego zdrowia i życia.
W gąszczu dezinformacji, wyrębujemy sobie ścieżkę do rzetelnych wiadomości, solidnego dziennikarstwa, docieramy do faktów, próbujemy zorientować się
– co się właściwie wydarza, z czym mamy do czynienia…
Wydaje się, że świat zwariował, na szczęście nie cały! – na horyzoncie widać parę wysepek zdrowego rozsądku i…pięknych oddolnych inicjatyw

Moim azylem jest moja sztuka….
Tam, pławię się w wolności i różnorodności…”

.

DARIUSZ MILIŃSKI: „(…) dla mnie kochani to najpiękniejszy czas nikt mi dupci nie zawraca i niczego nie podpowiada poza światem jaki uprawiam, myślę że to dla wielu tworzących będzie niezłą lekcją, takie koncentrowanie się na dziele, szczególnie kiedy nie kusi świat zewnętrzny, dla mnie to kontynuacja jeszcze bardziej uporządkowana i każda chwila przepracowana i wyzuta z treści i formy uściski kochani”.

.

Fotografie:
1-2. Waldemar Grzelak
3. Beata Justa
4. Dariusz Miliński “Upodlony grajek”
5. Weronika Pełczyńska

 

 

 

 

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / „Sztuka – DUŻE słowo” 

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / „Sztuka – DUŻE słowo” 
 
Podobno podczas kreacji dzieła sztuki podłączony do aparatury mózg rozświetla się. Uznani artyści, amatorzy, ale także odbiorcy opisują doświadczenia głębokiego wzruszenia, inspiracji, olśnienia. Nauka XXI wieku ujawnia to zjawisko jako weryfikowalne, oraz odsłania związek estetyki z naszym codziennym byciem w świecie jako kształtującą się w wyniku ewolucji schedę, niezbędną do przetrwania i konieczną do funkcjonowania w fizycznym oraz psychicznym dobrostanie.
 
W dzisiejszym poście staramy się w znacznym uproszczeniu przedstawić wnioski nasuwające się z przeglądu literatury naukowej poświęconej obszarom sztuki, jej uprawiania, odbioru i przekazywania kolejnym pokoleniom.
 
Aprobujemy sztukę, ponieważ bezpośrednio i na wielu etapach dostarcza pożywki dla układu nagród w mózgu, jest też doskonałym narzędziem do nabywania i kształtowania uznanych cech oraz umiejętności.
 
Lekcje artystyczne są doskonałą lokatą kapitału w kreatywność, samoświadomość, pewność siebie, zdolność akceptacji, umiejętność podejmowania ryzyka. Obok pełnienia funkcji biologicznych czy utylitarnych, sztuka jest wartością samą w sobie.
 
Różne dziedziny sztuki są powiązane z aktywnością neuronów w odmiennych obszarach mózgu. Pisaliśmy już o tym, że sztuki wizualne pobudzają korę potyliczną (zanim jeszcze włączy się sfera rozumowa), natomiast muzyka aktywuje bezpośrednio korę skroniową, poezja – korę skroniową i przedczołową (wiąże się z rozumowaniem), a dla przykładu taniec pobudza korę ruchową.
 
Przyjemność estetyczna, związana z układem dopaminowym, powoduje wzrost przepływu krwi do mózgu nawet o 10%, co sprawia, że jest on bardziej dotleniony. Porównuje się ów stan do zakochania.
 
Nie może zatem dziwić, że regularna stymulacja „organu od myślenia” przekłada się na sprawność intelektualną – naukowcy uprawiający dowolną dziedzinę sztuki uzyskują lepsze wyniki, są bardziej kreatywni i skuteczni. Podobnie jak sprawność fizyczna wpływa na lepszą formę w późniejszych latach naszego życia, twórczość własna pozwala dłużej cieszyć się bystrym i klarownym umysłem dzięki wzmacnianiu funkcji poznawczych. Greckie muzy wydają się doskonałą personifikacją pokrewieństwa dotyczącego świata sztuki i nauki.
 
Innym zagadnieniem, jest szczególny wpływ procesów twórczych na funkcjonalną łączność obszarów mózgu. Zwiększona funkcjonalność w znacznej mierze następuje za sprawą aktywacji kory wzrokowej współpracującej z większością podstawowych układów. Podobnie jak praktyka medytacji, obcowanie ze sztuką wzbudza uwagę i świadomość, co przekłada się na rozwój zdolności poznawczych, a tym samym lepsze radzenie sobie zarówno z bieżącymi sprawami, jak i zmagazynowanymi wspomnieniami, traumami, nabytymi reakcjami.
 
Dla przykładu osoby uprawiające sztukę wykazują umiejętność lepszego radzenia sobie w sytuacjach stresujących,potrafią spontaniczniej się angażować, mocniej zmotywować siebie, charakteryzują się znakomitą koncentracją, świetnie radzą sobie także z komunikacją i łatwiej współpracują w grupie. Z kolei w leczeniu wielu chorób, m.in. depresji, lęku, raka, czy Alzheimera, odnotowano znacznie przyśpieszony powrót do zdrowia podczas wspomagania tradycyjnych leków arteterapią.
 
Mało prawdopodobne, by geniusze pokroju da Vinci czy Einsteina poświęcili aktywności artystycznej tyle czasu, gdyby w grę wchodziła jedynie stymulacja funkcji poznawczych.
 
Rolą sztuki jest usprawnianie przepływu informacji pomiędzy lewą, a prawą półkulą, starym a nowym mózgiem.
 
Istotną rolę czynności twórczych stanowi pobudzenie układu limbicznego, jako że sztuka jest niezwykle prostym sposobem przekazywania emocji. W artykule „O fizjologi sztuki” wyjaśniliśmy, jak percepcja dzieła artystycznego aktywizuje kolejno obszary związane z układem kary, nagrody i wreszcie więzi, oraz jak przeżycie estetyczne rodzi się wskutek odczuwania przyjemności i zbliżenia. Tłumaczy to zarówno korelacje sztuki z takimi obszarami jak odczuwanie radości, satysfakcji, rozrywki, jak i pobudzeniem negatywnym wobec dzieł kontrowersyjnych czy negowanych.
 
Wstręt (reakcja NIE CHCĘ), podobnie jak i upodobania (reakcja CHCĘ), mogą być wrodzone, ale także nabyte lub kształtowane przez społeczeństwo. Kanalizowanie, wzbudzanie, oczyszczanie emocji dokonuje się dzięki utrzymaniu intensywnej więzi z wytworem sztuki poprzez uwagę. Kreacja oraz odbiór dzieła dokonywane mogą być jedynie na gruncie autentyczności i wolności. Człowiek nie istnieje w próżni, dokonania, obecność, wiedza innych są interioryzowane, stają się częścią nas samych. Inkubatorem własnego zaangażowania jest akceptacja innych, a katalizatorem swobodnej percepcji i myśli – intelektualna krytyka rozumiana jako wyjaśnianie.
 
Podobnie jak rodząca się za sprawą indywidualności emocjonalność, jednostkowa ocena estetyczna pozostaje złożoną czynnością umysłową. Przy tym to pierwotna reakcja na bodźce warunkowana jest tym co postrzegam, natomiast dalsze przeżycie związane jest z osobowością i poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie „DLACZEGO?”.
 
Powody intelektualne i emocjonalne, dla których rodzi się takie, czy inne, doznanie estetyczne, stanowią odzwierciedlenie dorobku kulturalnego widza, twórcy oraz całego społeczeństwa. Edukacja artystyczna odgrywa tu esencjonalną rolę poprzez uwrażliwianie i dostarczanie wiedzy wraz z odniesieniami. Widoczne jest to podczas analizy dzieła sztuki.
 
Portret postaci może uruchamiać spontanicznie reakcje neuronów lustrzanych, jednak głębia zrozumienia pojawia się dopiero wraz z wyjaśnieniem.
 
Rola klaryfikacji ujawnia się szczególnie w sztuce współczesnej, zarówno społecznie zaangażowanej, jak i abstrakcyjnej, nawet jeśli komentarz artysty, czy krytyka, sprowadza się jedynie do spuszczenia rozumu ze smyczy i włączenia zielonego światła dla czystej percepcji.
 
Inwestycje w kulturę oraz rozwój działalności artystycznej w szkołach są odzwierciedleniem naturalnej potrzeby rozwoju jednostek i grup ludzkich. Podczas zajęć i spotkań edukacyjnych w galerii nader często możemy zaobserwować, że osoby autentycznie zainteresowane zgłębianiem arkanów sztuki to znawcy tematu: studenci ASP, artyści i amatorzy o wyszukanych gustach, osoby o szerokim wykształceniu ogólnym; drugą grupę żywo zainteresowaną dziełami sztuki stanowią dzieci.
 
W świetle wcześniej opisywanych zjawisk nie dziwi fakt, iż obie te grupy na ogół nie zamykają swej percepcji w wąskim paśmie własnych upodobań. Przyciąga je zwykła ciekawość artystycznych dróg i bezdroży. Pasjonaci, w szczególności twórcy, zazwyczaj wykazują łatwość w dokonywaniu analizy, ponadprzeciętną kreatywność, spontaniczną ciekawość siebie i innych, a ich chłonne mózgi poszukują stymulujących bodźców.
 
Instytucje kultury to Mekki dla osób wiecznie głodnych wrażeń estetycznych, emocjonalnych i intelektualnych. To miejsca gdzie za kurtyną estetycznej przyjemności wykluwają się genialne rozwiązania technologiczne, innowacje społeczne, zaradne, szczęśliwe jednostki, spełnione marzenia, uzdrawiające siły, tolerancja. Sztuka pomaga ludziom wieść spełnione życie, wpływając ostatecznie na dobrostan planety./// NS
 
Fot.:
1. Circles and Squares Mind Map
2-19. Działania edukacyjne BWA, archiwum BWA

 

Marek Lercher. Grafika.

11 maja – 28 lipca 2020 r.

Spotkanie z artystą odbyło się 10 lipca 2020 r.

Grafika Marka Lerchera to sztuka kameralnego odbioru. U źródeł jej rzemiosła znajduje się cierpliwość, wytrwałość oraz profesjonalny warsztat, który w wersji tradycyjnej, klasycznej, coraz rzadziej można spotkać we współczesnym świecie. Ulubioną techniką artysty jest druk wypukły: najczęściej – linoryt, czasem drzeworyt. Linorytowe odbitki tego twórcy wyglądają niekiedy jak wykonane w drewnie: mają w sobie charakterystyczną dla drzeworytu surową ekspresję i cechuje je monumentalność w kształtowaniu formy.
Sztuka Lerchera rozwija się od dosłowności opisu i narracji, aż do symboliki bliskiej abstrakcyjnej syntezie. Z biegiem czasu zmieniał się sposób kształtowania formy. Od ujęć drobiazgowych, do coraz bardziej syntetycznych i czystych. Metamorfozom ulegała sceneria obrazów: od szczegółowo opracowywanego drugiego planu, złożonego z bardzo drobnych linii aż do czystej bieli tła. (Joanna Mielech)

Marek Lercher (ur. 1944) zajmuje się grafiką warsztatową (linoryt, drzeworyt) oraz użytkową (znaki graficzne, projektowanie graficzne). Był działaczem Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Plastyków Amatorów (1969-71). Współtworzył grupę ZADRA (1980-84). Zawodowo związany był z jeleniogórskim Klubem Międzynarodowej Prasy i Książki, gdzie do roku 1990 pracował jako plastyk odpowiedzialny za kontakty z twórcami oraz organizację wystaw w galerii ,,Na Antresoli”. W latach 1997-2002 prowadził galerię w jeleniogórskim Oddziale Banku Śląskiego, która promowała lokalnych twórców. Wystawiał i współpracował z galerią warszawskiego miesięcznika ,,Radar”.
Lercher jest autorem wielu wystaw indywidualnych, m. in. w BWA w Wałbrzychu (1986), Jeleniej Górze (1987), Galerii Korytarz Jeleniogórskiego Centrum Kultury w Jeleniej Górze, BWA w Jeleniej Górze (2020). Brał udział w wielu wystawach zbiorowych, takich jak: „Grafika Polska” w Bonn, Hamburgu i Getyndze (1980), IX Międzynarodowe Biennale Drzeworytu w Bańskiej Bystrzycy, „Wspaniały krajobraz. Artyści i kolonie artystyczne w Karkonoszach w XX wieku” w BWA Jelenia Góra i Muzeum Miejskim we Wrocławiu (1999 – 2000), „Wokół wielkiej góry”, BWA Jelenia Góra, Muzeum Vrchlabí, Herrnhut (2001- 2002). Jego prace znajdują się w zbiorach Biblioteki Śląskiej w Katowicach, Muzeum Karkonoskiego, BWA w Jeleniej Górze, Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi, Connecticut State University, Dell Bello Galery w Toronto, Kunstverein Schwedt.W 2015 został odznaczony medalem ,,Zasłużony dla kultury polskiej”.

Podziękowania dla: Renaty i Jerzego Kokorudzów / Ultima-Auto Sp. z o.o Jelenia Góra.
Wystawę dofinansowano ze środków finansowych Miasta Jeleniej Góry.

ŚWIATOWY DZIEŃ GRAFIKA

ŚWIATOWY DZIEŃ GRAFIKA

wszystkim Grafikom składamy najserdeczniejsze życzenia!

Pierwsza wystawa jaką Państwa przywitamy, kiedy będziemy mogli się już spotkać, to grafiki MARKA LERCHERA!
Wystawa jest już niemal gotowa, czekamy na otwarcie!

.

Na początku 2019 r. pokazaliśmy wystawę pt.:
GRAFIKA I RYSUNEK Z KOLEKCJI BWA W JELENIEJ GÓRZE
Na wystawie zaprezentowaliśmy kilkadziesiąt grafik. Były wśród nich linoryty, drzeworyty, miedzioryty, akwaforty, mezzotinty oraz suche igły.

Artyści, których prace prezentowane były na wystawie:
Teresa Czajkowska, Władysław Czyszczoń, Andrzej Dudek-Dürer, Edward Dwurnik, Henryk Fajlhauer, Stanisław Filipczuk, Ryszard Gieryszewski, Lech Hajdamowicz, Izabella Hollak-Zwolińska, Tadeusz Jackowski, Jerzy Jakubów, Tadeusz Kaczmarek, Jerzy Kryszpin, Marek Lercher, Marek Liksztet, Janusz Lipiński, Zbigniew Martin, Krystyna Matusiak, Dariusz Miliński, Jan Owsiewski, Józef Pakulski, Henryk Płóciennik, Stanisław Rzepa, Krzysztof Skórczewski, Jan Superson, Alicja Szymańska, Witold Turkiewicz, Bogumiła Twardowska – Rogacewicz, Andrzej Urbanowicz, Bronisław Wolanin.

Wrócimy jeszcze do tych zbiorów!

http://galeria-bwa.karkonosze.com/grafika-i-rysunek-z-kole…/

.

Kolekcja BWA tworzona jest od początku istnienia galerii. W zbiorze znajduje się około 800 prac wybitnych polskich artystów. Zakupy dokonywane były ze środków pochodzących z jeleniogórskiego Urzędu Wojewódzkiego. Posiadamy kolekcję grafiki polskiej z lat 80. porównywalną z kolekcją znajdującą się w warszawskiej Zachęcie. Mamy także znakomitą kolekcję fotografii, w zbiorach znajdują się prace malarskie, rysunki i obiekty.
Dzisiaj do kolekcji trafiają niektóre dzieła artystów współczesnych biorących udział w wystawach w galerii, a także prace powstające na plenerach artystycznych organizowanych przez BWA. Zbiory powiększają się również dzięki darom artystów.
Opiekę nad kolekcją sprawuje Kierownik Działu Wystaw, odpowiedzialny m.in. za tworzenie dokumentacji prac, ich katalogowanie i digitalizację.
Choć nie posiadamy stałej ekspozycji kolekcji, staramy się organizować jej wystawy czasowe i użyczać prace na wystawy w innych instytucjach.
Udostępnianie w formie cyfrowej części zasobów możliwe jest dzięki współpracy z Książnicą Karkonoską przy projekcie „Cyfrowe dziedzictwo kulturowe Jeleniej Góry. 70 lat wydarzeń w bibliotece cyfrowej. Weź udział w kulturze on-line”

.

Ilustracje:
1. Andrzej Urbanowicz, Bez tytułu, 2000, grafika ; 35×47 cm, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/746

2. Andrzej Urbanowicz, Bez tytułu, 2000, grafika ; 28,5×22,7 cm, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/745

3. Marek Lercher, „Pierwszy dzień lata”, 1980, linoryt, papier ; 38,2×25,7 cm ; nakład 10/30, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/250

4. Marek Lercher, „Wyspa”, linoryt, papier ; 17×26,4 cm ; nakład 3/30, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/432

5. Marek Liksztet, z cyklu „Góry”, 1986, akwaforta, akwatinta, papier ; 10,3×12 cm, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/414

6. Marek Liksztet, „Próba autoportretu II”, lata 70. XX w., linoryt, papier ; 87×61 cm, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/226

7. Władysław Czyszczoń, „Jeszcze na ziemi”, linoryt, papier, 68×50,5 cm ; nakład 5/10, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/237

8. Ryszard Gieryszewski, „Znak”, grafika, drzeworyt, papier, 35×30 cm ; nakład 5/25, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/264

9. Tadeusz Kaczmarek, „Człowiek i słońce”, 1974, grafika: linoryt, papier ; 60,5×39,2 cm ; nakład 10/30, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/323

10. Jerzy Kryszpin, „Świt”, 1984, monotypia, papier ; 21×16 cm, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/361

11. Jerzy Jakubów, „Optymizm patosu i czasu”, 1999, nakład X/XX ; grafika, drzeworyt, papier, 38×26 cm, Nr Księgi Inwentarzowej BWA/772

.

Miasto Jelenia Góra
#andrzejurbanowicz
#mareklercher
#marekliksztet
#wladyslawczyszczon
#ryszardgieryszewski
Ryszard Gieryszewski
#tadeuszkaczmarek
#jerzykryszpin
#jerzyjakubow
#swiatowydziengrafika
#kolekcjabwajeleniagora
Joanna Mielech
MiastoKowary
Liceum Plastyczne w Jeleniej Górze
Książnica Karkonoska

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / IKEA. Powrót do KLÅSYKI. Część 2.

Druga i ostatnia część podróży po produktach IKEA, które prawie każdy z nas zna lub posiada w swoim domu. Dziś też okrzyknięte mianem klasyków. Zanim jednak przejdziemy do nich, stworzyliśmy dla Was zbiór ciekawostek powiązanych z tematem, o których być może nie mieliście pojęcia.

Czy wiesz, że?

*w naszym mieście jest firma, która od 40 lat współpracuje z IKEA?

ZORKA jest dziś czołowym polskim producentem i dostawcą mebli dla szwedzkiej marki, które za pośrednictwem sieci IKEA są dostarczane do blisko 50 krajów na całym świecie!

*ponad 4 tysiące produktów – czyli prawie połowa całego asortymentu szwedzkiej marki – wytwarzanych jest w Polsce?

Nasz kraj jest drugim co do wielkości dostawcą produktów dla IKEA na świecie!

*Ingvar Kamprad, założyciel Ikea po raz pierwszy do Polski przyjechał w 1961 roku, a już drugiego dnia swojej wizyty w Zakładzie Mebli Giętych w Radomsku złożył pierwsze zamówienie?

Zamówienie opiewało na kwotę 69 tysięcy koron szwedzkich i dotyczyło 500 sztuk krzeseł Ögla. Taki początek ma współpraca marki IKEA z Polską. To więź, która trwa nierozerwalnie już ponad pół wieku.

*77 lat temu w Szwecji powstało przedsiębiorstwo IKEA, którego założycielem był…siedemnastolatek?

Ingvar Kamprad już jako dziecko przejawiał wyjątkową smykałkę do handlu. Od najmłodszych lat kreował i wdrażał wiele małych biznesów, wciąż rozwijając talent i umiejętności, by jako siedemnastoletni chłopiec otworzyć swoją pierwszą firmę pod nazwą IKEA. Sama nazwa pochodzi od pierwszych liter imienia i nazwiska założyciela firmy oraz inicjałów kolejnych wyrazów związanych z miejscami, w których młody Ingvar dorastał: Elmtaryd i Agunnaryd. Co ciekawe – przez pierwsze lata działalności IKEA w swojej ofercie sprzedażowej nie posiadała mebli, a jedyne drobne przedmioty codziennego użytku, takie jak: ołówki, portfele, fajki czy ramki do obrazków. Dopiero kilka lat później Kamprad ukierunkował działalność firmy na produkcję i sprzedaż mebli wraz z artykułami wyposażenia domów i mieszań. I tak – w 1951 roku firma wydała swój pierwszy katalog IKEA. W roku 1953 otworzono pierwszy salon pokazowy, w którym klienci mogli obejrzeć i wypróbować meble, zanim złożyli zamówienie. Pięć lat później otworzono pierwszy salon meblowy, w którym klienci mogli dokonywać zakupów mebli bezpośrednio z salonu. W 1956 roku Kamprad wprowadził usługę “flat-pack” (sprzedawanie mebli w płaskich paczkach i w częściach do samodzielnego montażu przez klienta), która całkowicie zrewolucjonizowała rynek meblarski i znacząco przyczyniła się do sukcesu przedsiębiorstwa. Od tego czasu firma wciąż poszerza swój asortyment i zasięg działalności, wdrażając wciąż nowe rozwiązania. W Älmhult, gdzie otworzono pierwszy sklep IKEA powstało nawet Museum IKEA./// BC

Zachęcamy Was też do kliknięcia odnośnika, który przeniesie Was w dalszą podróż po dziełach wzornictwa IKEA. Niektóre produkty są prawdziwymi perełkami designu. Aż szkoda, że nie spotkamy już ich w ofercie IKEA. [https://about.ikea.com/…/our-…/ikea-design-through-the-years]

——————————————————————————-
La mesa de papel. Stół z papieru.

W 1979 roku zespół projektantów IKEA chciał stworzyć stolik, który pasowałby do każdego wystroju i wnętrza oraz byłby dostępny na każdą kieszeń. Do jego wytworu musieli więc wykorzystać materiał niedrogi w produkcji. Innowacyjna technologia płyty komórkowej (składającej się z wypełnienia papierowego o charakterystycznej strukturze, tzw. „plastra miodu” i cienkich płyt wierzchnich – najczęściej płyt wiórowych), którą ówcześnie stosowali w swoich produktach producenci drzwi była rozwiązaniem, którego poszukiwali. Tak powstał pierwszy stolik LACK, który od 40 lat jest czołowym produktem IKEA, a materiał, z którego został wykonany, znalazł swoje zastosowanie w wielu innych produktach IKEA w nadchodzących latach.

Królewski komfort siedzenia.

Znalazł się na pierwszej okładce katalogu IKEA z 1951 roku, wówczas pod nazwą MK. 60 lat później fotel MK powraca w lekko unowocześnionej formie wraz z nadanym mu na nowo imieniem – STRANDMON. Wysokie oparcie, zakrzywione ramiona i wyprofilowane uszy sprawiają, że prawie każdy ma ochotę się wtopić w jego wnętrze. Fotel ten podbił i wciąż podbija serca wielu właścicieli na całym świecie. Podbił również serce samego Ingvara Kamprada, założyciela IKEA, który mianował go swoim ulubieńcem.

IVAR. Do czterech razy sztuka.

Seria regałów IVAR swój początek wzięła od pojedynczej, drewnianej półki, w której pewne piękno zauważył ponad pięćdziesiąt lat temu ówczesny pracownik IKEA – Lennart Ekmark. W ciągu ostatnich pięciu dekad mebel ten czterokrotnie zmieniał nazwy. Od bezimiennej półki po BOSSE, INGO, UFFE, aż wreszcie w 1984 roku otrzymał nazwę IVAR, która funkcjonuje po dziś dzień. Właściciele systemu przechowywania IVAR doceniają jego prostotę, materiał – surowe lite drewno oraz możliwość personalizacji i dostosowania go do własnych potrzeb, dzięki nowym kombinacjom czy wymiennym elementom. W 1992 i 1996 roku – IVAR był najlepiej sprzedającym się produktem IKEA.

Torba, której nawet Balenciaga się nie powstydzi.

Z pewnością najbardziej kultowy produkt IKEA i prawdopodobnie najlepiej sprzedająca się torba na świecie. Od ponad 30 lat niebiesko-żółta torba gości w wielu domach jako stały element wyposażenia gospodarstwa domowego i produkt o wielu zastosowaniach. Dla wielbicieli mody i DIY jest też nieskończonym źródłem inspiracji. Za 3 złote masz 70-litrowy wór, który przeniesie prawie wszystko, co chcesz i wytrzyma wiele ciężkich prób. A czy Ty masz swoją FRAKTĘ?

——————————————————————————-

Projekt graficzny: Paweł Kozak

Foto: Julie Molliver / Unsplash
[https://unsplash.com/photos/BYTMWQfQU4Y]

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / IKEA. Powrót do KLÅSYKI. Część 1.

Od zawsze w ludziach tkwi potrzeba otaczania się ładnymi rzeczami, niezależnie od naszego poczucia estetyki. Przykładamy większą wagę do wyboru mebli, artykułów gospodarstwa domowego czy akcesoriów dekoracyjnych. Wraz ze wzrostem gospodarczym i poprawą jakości życia na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat – zmieniło się również nasze myślenie. Nie kupujemy mebli na całe życie, jak robili to nasi dziadkowie. Oferta marketów meblowych jest dziś tak bogata, zróżnicowana i wraz ze zmieniającymi się trendami na bieżąco aktualizowana, tak więc coraz częściej zaczynamy kupować meble z myślą, iż za kilka lat wymienimy je na nowe. Takim gigantem w branży meblarskiej jest bez wątpienia szwedzka IKEA. Jedni ją kochają, inni nienawidzą. Niezależnie od tego, po której stronie stoimy – z pewnością większość z nas ma przynajmniej jeden produkt tej marki w swoim domu lub mieszkaniu.
Od ponad 70 lat IKEA gości w naszych domach. Przez tak długi okres swojej działalności niektóre ich wyroby zyskały miano klasyki designu. Dziś chcemy Wam je zaprezentować i pokrótce omówić. Tak więc, przed Wami pierwsze cztery kultowe produkty jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie.
——————————————————————————-

Stolik LÖVET / dziś: LÖVBACKEN – zdemontuj, złóż – recepta na sukces.

Trójnożny stolik z blatem w kształcie liścia, który został wprowadzony do sprzedaży w 1955 roku. Po 60 latach powrócił do asortymentu IKEA, niestety jako oszczędniejsza wersja oryginału. Był to produkt, który dał początek czemuś nowemu i bardzo ważnemu w rozwoju marki – zapoczątkował formę płaskich paczek i samodzielnego montażu mebli. Stoi za tym oczywiście pewna historia, historia pierwszego demontażu. Pewnego dnia, w roku 1956 projektant i jeden z pierwszych pracowników IKEA – Gillis Lundgren (ten, który stworzył regał BILLY) próbował zapakować stolik LÖVET do samochodu, by przetransportować go na sesję fotograficzną do katalogu. Nie mógł jednak zmieścić go w samochodzie, więc wpadł na pomysł, że zdemontuje mu nóżki i włoży je pod blat. Następnie zasugerował to rozwiązanie założycielowi IKEA. Nikt jednak nie spodziewał się, że koncepcja ta zrewolucjonizuje firmę.

POEM-at o bujanym krześle Poäng.

Szwedzki gigant meblowy wyprodukował ponad 30 milionów krzeseł Poäng, odkąd zadebiutowały w 1976 roku. Co ciekawe, IKEA odnotowuje co roku ich sprzedaż na poziomie 1,5-2 milionów. Pierwotnie nazywał się Poem i stworzył go japoński projektant Noboru Nakamura, który wierzył, że produkt stanie się dla jego przyszłych nabywców – “fotelem na całe życie”. Projekt ten charakteryzuje się przede wszystkim drewnianą, giętą ramą, wspornikową konstrukcją i profilowanym oparciem. W 1992 roku wraz z wprowadzaniem niewielkiej korekty siedziska nadano nową nazwę Poäng, która funkcjonuje po dziś dzień. A kto z Was słyszał o Alvarze Aalto i jego fotelu 406?

Billy. Nie tylko J.K. Rowling i William C. Durant używali serwetek.

“Szacuje się, że co pięć sekund gdzieś na świecie sprzedaje się jeden regał BILLY. Imponujące, biorąc pod uwagę, że BILLY wprowadziliśmy do sprzedaży w 1979 roku.” – tak brzmi treść opisu na stronie internetowej IKEA. Regał został zaprojektowany przez Gillisa Lundgrena, który chciał przede wszystkim, by jego projekt był ponadczasowy i atrakcyjny. Nazwa BILLY pochodzi od imienia kolegi z pracy, który zainspirował projektanta do stworzenia mebla do przechowywania książek. W końcowym efekcie powstał pierwszy egzemplarz, a już chwilę później cała seria regałów, które po dziś dzień można nabyć w różnych kombinacjach, rozmiarach i opcjach kolorystycznych. Zabawne, gdyby pomyśleć, że pierwsze szkice mebla powstały ot tak na serwetce.

Klippan – sofa o setkach twarzy.

Pomysł na wygodną i praktyczną sofę zrodził się w głowie Larsa Engmana w 1979 roku. Bodźcem do jej stworzenia była kanapa w jego rodzinnym domu, która nie przetrwała zabaw i wybryków dwójki jego dzieci. Zdecydował, że zaprojektuje mebel, który podoła dziecięcym zabawom i wytrzyma wiele lat użytkowania, a materiał, którym zostanie pokryty, będzie można w każdej chwili zdjąć i wyprać w pralce. I tak od 40 lat IKEA sprzedaje sofy KLIPPAN, a ich użytkownicy wciąż mogą ubierać je na nowo, dzięki wymiennym pokrowcom w przeróżnych wersjach kolorystycznych i wzorach.

——————————————————————————-

Projekt graficzny: Paweł Kozak

Foto: Julie Molliver / Unsplash
[https://unsplash.com/photos/BYTMWQfQU4Y]

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW? / cd.

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW? cd.
 
„Samotność, nawet długotrwała samotność, może przynieść tylko bardzo wielką korzyść”. Louise Bourgeois
 
Podobnie jak w poprzednim wpisie:
http://galeria-bwa.karkonosze.com/10932-2/
prezentujemy fragmenty wypowiedzi lub prace kilkorga artystów na temat zadany przez Twórców niezawodnego Magazynu SZUM / https://magazynszum.pl/
„Jak artyści i artystki radzą sobie w trudnych czasach zagrożenia koronawirusem i kwarantanny? Jaki jest ich sposób na przetrwanie i jakie refleksje im towarzyszą?”
 
Całość tekstów znajdziecie Państwo na stronach:
 
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
https://magazynszum.pl/artystki-i-artysci-w-czasach-zarazy-2/
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
 
Niebawem wieści od naszych twórców!
.
Adam Rzepecki: „(…) znów czytam Becketta, / nie czytam Dżumy Camusa, / mole zjadły mi sweter Armaniego. (…)”
 
Katarzyna Oczkowska: „(…) od poczucia zwyczajności i wiary, że przecież wszystko będzie OK, przez długotrwałe poczucie derealizacji, problemy ze skupieniem, a wreszcie stany lękowe, po natychmiastową, afektywną konieczność różnych aktywności, robienia rzeczy, działania. (…)”
 
Tymek Borowski: „(…) Program [Folding@home] włączy Waszego kompa do rozproszonego, najpotężniejszego na świecie superkomputera (26.03 sieć przekroczyła próg 1 exaFLOP’a, 10x więcej, niż największy dotychczasowy superkomputer) – udostępni moc procesora i GPU (których na 100% używasz i tak z reguły tylko przy wymagających gierkach) biologom molekularnym rozpracowującym konstrukcję wirusa, żeby wydizajnować lekarstwo na COVID-19. Program jest super prosty w obsłudze, klikasz „Fold” i działa. A jak już razem poradzimy sobie z koroną, to nie kasujcie. Wasz komp będzie znajdował lekarstwa na raka i inne takie. (…)”
 
Konrad Żukowski: „(…) Moja mama mówi, że wszystko to co jest teraz, przewidziałem swoimi obrazami wcześniej. (…)”
 
Dominika Kowynia: „(…) Ten moment oczywiście jest, oprócz ewidentnego tragizmu, bardzo interesujący poznawczo. Dlatego staram się nie reagować na nic zbyt szybko i nauczyć się koncentrować na nowo w tym dziwnym, nagle pozyskanym i zawieszonym czasie. (…)”
 
Izabela Koczanowska: „(…) Dużo układam, przestawiam, zmieniam, porządkuję, segreguję, potem znowu się robi bałagan i od nowa to samo (…) Boję się kryzysu gospodarczego i w konsekwencji rozpadu Unii. I się zastanawiam, kiedy i czy będę musiała lub chciała wyjechać z kraju – a i kiedy będzie taka możliwość. (…)”
 
Karolina Breguła i Dariusz Fodczuk: „ (…) Całymi dniami prowadzimy zajęcia online, wypełniamy tabele i piszemy raporty z nauczania na odległość. (…) dziesiątki tysięcy ludzi od rana do nocy raportuje, a potem drugie tyle sprawdza i weryfikuje masy szczegółowych formularzy. I wszyscy drżą. (…)”
 
Karolina Breguła: „(…) Darek zrobił pojemniki na prochy dla nas i kilku przyjaciół. Jedna z naszych studentek Basia pracuje właśnie nad dyplomem magisterskim o urnach, dla niej też zrobił jeden. (…)”
 
Jana Shostak: „(…) Albo zorganizujmy akcję (lub kolejny łańcuszek) o #inwestujewsztuke #kupujeodżywych artystek i artystów? W końcu gospodarka za chwilę runie, inflacja, a tu taka okazja, żeby zachować swoje pieniądze i tym samym wesprzeć żywych artystek/ów? #szerujekulture #zyweartystki
Pierwszą zauważalną sytuacją w czasach ogólnopolskiej kwarantanny było zwiększenie aktywności w social mediach. A po niewinnym łańcuszku „załaduj swoje zdjęcie sprzed lat i oznacz innych znajomych” okazało się (duże prawdopodobieństwo), że to właśnie Mark Zuckerberg trenuje system do rozpoznawania twarzy. Prawda czy spiskowa teoria – nie wiadomo. Ale i tak postanowiłam nauczyć się mechanizmów „łańczuszkowych” w celu popularyzacji sztuki. Cholera jasna, kiedy jak nie teraz mamy pokazywać, że sztuka jest ważna! Make art great again! No i z takimi ambicjami (jeszcze na początku kwarantanny) ruszyłam z postowaniem prac żywych artystek inspirujących do działania ludzi w warunkach #zostanwdomu i oznaczeniu kolejnych osób. W końcu jak nie wyjdzie, to chociaż Zuckerberg nauczy się trochę sztuki albo dojdzie to do nauczycielek plastyki z TVP. (…)”
 
Katarzyna Wojtczak: „(…) W momencie zamknięcia granic stałam na chodniku w Berlinie, najtańszy lot do domu kosztował moje miesięczne wydatki. Teraz minął już miesiąc odkąd mieszkam w Warszawie, w której nigdy wcześniej nie mieszkałam. (…)”
 
Robert Kuśmirowski: „(…) Przez dziesiątki lat wyczekiwałem chwili, by móc przechadzać się w pojedynkę po wymarłym ‘metrogrodzie’, uległej z przyczyn naturalnych naszej cywilizacji. Ów akt nosiłem z pietyzmem w sobie w zakładce „niemożliwe do zrealizowania”. W pojedynkę mogę przejść jedynie po dawnej elektrowni w Czarnobylu czy obrzeżach Detroit, co też uczyniłem z dziką namiętnością. Jest też kilka miast widmo i naturalnych pozostawieńców na mapie Świata. Jednak wysiedlenie miejsca aktualnie suto zastawionego tkanką ludzką jest karkołomnym przedsięwzięciem, graniczącym raczej z nutą pewnej niewykonalności. (…)”
 
Łukasz Radziszewski: „(…) W ostatnich tygodniach wysyłam paczkomatami po kilkadziesiąt porcji Zakwasu chlebowego. Świeże pieczywo i drożdże stały się z dnia na dzień towarem deficytowym – wiejski substytut, wypełnia powstałą lukę. To przyjemne zajęcie i prawdziwe doświadczenie wspólnoty, tak więc jeśli ktoś chciałby piec chleb w domu i potrzebuje Zakwasu, niech śmiało napisze. (…)”
 
Zuza Golińska: „(…) Ja do lipca nie zarabiam, bo wszystkie moje plany zawodowo-finansowe były związane z wyjazdami za granicę.
Polski lockdown zaczęłam od pogrzebu, a nie jogi na youtubie i nic mnie w tym dziwnym okresie nie irytuje bardziej niż teksty typu „to jest świetny czas, żeby spotkać się z samym sobą”. (…) Uszyłam dużo masek, które przekazałam dalej. Dzisiaj zaczynam szyć kolejną partię – jeżeli ktoś potrzebuje. (…)”
 
Bożna Wydrowska: „(…) Co wieczór postanawiam, że od jutra się zmienię, nieudolnie. Lawiruję pomiędzy byciem i nie byciem. Bardzo dobrze radzę sobie z tworzeniem nowych wymówek. (…) Często śpiewam. Wszystko wydaje mi się dziwnie ironiczne, a wyprawy do Biedronki i na Halę Mirowską nadzwyczaj ekscytujące. (…)”
.
Fot.:
01. Katarzyna Wojtczak; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
02. Zuza Golińska; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
03. Krzysztof Piętka; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
04. Sławek Czajkowski / Zbiok; z: https://magazynszum.pl/artystki-i-artysci-w-czasach-zarazy-2/
05. Mirosław Bałka; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
06. Aleksandra Ska; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
07. Robert Kuśmirowski; z: https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW?

WYCIECZKI ZE SZTUKĄ ONLINE / Co słychać u ARTYSTÓW?
 
Czas samotności dla artystów może okazać się być pożądany lub nieproszony. Artyści nie mogą być do niczego zmuszani, ale teraz muszą dostosować swoje sposoby pracy do sytuacji. Czy kreatywność w takich okolicznościach jest możliwa? William Shakespeare rzekomo napisał „Króla Lear’a” i niektóre inne swoje arcydzieła, będąc odizolowanym od społeczeństwa. Tworzenie sztuki w czasach kryzysu może okazać się przywilejem.
Każde doświadczenie izolacji jest wyjątkowe. Dla niektórych izolacja jest wyborem. Posiadanie dedykowanej przestrzeni do tworzenia sztuki bez interakcji ze społecznością może być korzystne.
„Samotność, nawet długotrwała samotność, może przynieść tylko bardzo wielką korzyść”. Louise Bourgeois
 
Twórcy niezawodnego Magazynu Szum 
https://magazynszum.pl
zadali pytania artystkom i artystom: „jak radzą sobie w trudnych czasach zagrożenia koronawirusem i kwarantanny? Jaki jest ich sposób na przetrwanie i jakie refleksje im towarzyszą?”
Poniżej pozwoliliśmy sobie zaprezentować wybrane fragmenty lub zdjęcia, całość tekstów znajdziecie Państwo na stronach:
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy/
https://magazynszum.pl/artystki-i-artysci-w-czasach-zarazy-2/
https://magazynszum.pl/artysci-i-artystki-w-czasach-zarazy-3/
 
Niebawem wieści od naszych twórców!
 
Agata Zbylut: „(…) Kwarantannę miałam zaplanowaną od dawna, bo na 2 marca wyznaczono mi termin operacji ortognatycznej (żuchwa), a po niej czekały mnie 4 lub nawet 6 tygodni zamknięcia. Końcówka lutego była więc nerwowa. Dopinałam sprawy w pracy, planowałam, co przeczytam, napiszę, zrobię w czasie, gdy nie będę mogła wychodzić z mieszkania. Chciałam być produktywna nawet na L4. Nie spodziewałam się jednak, że do mojej kwarantanny dołączy reszta świata. (…)”
 
Stach Szumski: „(…) Wykonując mało etyczny względem uwięzionych rodaków surfing pandemiczny, w przeddzień zamknięcia granic oraz lotnisk udałem się na długo planowaną rezydencję do położonej w centrum Jawy Sesamy. (…)”
 
Hanka Podraza: „(…) Nigdy nie czułam się tak globalnie, jak teraz. Pierwszy raz w życiu odczuwam przynależność do ludzkości. (…) Boję się za to twórczości artystów zamkniętych i twórczości po epidemii. (…)”
 
Paweł Susid: „(…) Dostrzegam też jasne strony zaistniałej sytuacji. Na przykład; powszechne oczekiwanie, że po raz kolejny to nauka nas wyzwoli. (…)”
 
Kasper Lecnim: „(…) Z tęsknoty za Aninem oglądam kręcone tam filmy, np. ‘Porwanie Agaty’ (bardzo śmieszne). Z tęsknoty za Madrytem, oglądam ‘Dom z papieru’. (…)”
 
Mikołaj Sobczak: „(…) Przyszedł moment, w którym możemy sobie wyraźnie zdać sprawę, jak bardzo przeterminował się kult indywidualizmu doby neoliberalizmu. Slogany typu: ‘Jesteś kowalem własnego losu’, ‘Tylko dzięki swojej ciężkiej pracy dojdziesz na szczyt’ brzmią nareszcie jak pokrzykiwania wariata, którego niedawno nazywaliśmy ‘coachem’. Okazuje się, że niewiele zależy od nas samych. Ta świadomość wymaga od nas zrobienia kroku w stronę wspólnotowości. (…)”
 
cdn.
 
Agata Zbylut
Stachu Szumski
Katarzyna Szumska
fot.: